Zbiórka świąteczna na Domowe Hospicjum dla Dzieci

Kochani!
Duszpasterstwo Akademickie Resurrexit rozpoczyna mikołajkową zbiórkę na Domowe Hospicjum dla Dzieci w Opolu, która potrwa w dniach 17.11 – 05.12.
Do najważniejszych potrzeb fundacji należą środki higieniczne:
Pieluchy Seni 1, Pieluchy Seni 2, Pieluchy Seni Junior Extra,
Podkłady Medyczne – standardowe
Pampers 3, Pampers 4, Pampers 4+, Pampers 5, Pampers 5+, Pampers 6
Pieluchy Dada 4, Pieluchy Dada 5, Pieluchy Dada 5+, Pieluchy Dada 6, Pieluchy/Pampersy 6+,7
Chusteczki nawilżane – obojętnie jakich firm.

Osoby, które zechciałyby wesprzeć akcję mogą składać paczki w duszpasterstwie.
Można również dokonywać wpłat na konto bankowe oraz umieszczać gotówkę zapakowaną w kopercie przy wejściu do kaplicy w skrzynce na ofiary.
Dane do przelewu: DUSZPASTERSTWO AKADEMICKIE RESURREXIT w tytule – „paczka świąteczna” nr konta 87 1240 5178 1111 0010 4728 6503

Odsłonięcie obrazu „Resurrexit” – Arona Knosali

W naszym D.A. pojawił się piękny obraz nawiązujący do spotkania dwóch uczniów przy pustym grobie Pana Jezusa. Wg Ewangelii Janowej (20,3-9) św. Piotr i św. Jan przybieli do grobu w poranek wielkanocny i zobaczyli płótna, ale ciała Jezusa tam nie było.
Z ok. 20-lecia naszego DAR’u, który w swojej nazwie nosi „Resurrexit” poprosiliśmy znanego artystę Arona Knosalę o namalowanie obrazu, który nie tylko pięknie wypełniłby przestrzeń naszych spotkań, ale ukierunkowałby i ukazał charyzmat naszego duszpasterstwa. Tak na jednej ze ścian w naszym głównym pomieszczeniu powstał ten obraz. Jego znaczenie i sens można zobaczyć w nagraniu.
Zapraszamy także do nas, na medytację przy tym obrazie.

https://opole.gosc.pl/doc/6591282.Swiatlo-pustego-grobu

ania-lakota

#DarMuzycznych – Bądź przy mnie

Może zabrzmi to trochę dziwnie, ale czy nie potrzebujesz czasem Świętego spokoju? Takiego
czasu, takiej przestrzeni, by spotkać się z Nim. By porozmawiać. Wypić kawę. Albo herbatę. Dać Mu
przestrzeń do napełnienia Twojego serduszka Jego obecnością, tym że On jest obecny, obok Ciebie,
właśnie teraz. Dać Mu przestrzeń do wypowiedzenia do Ciebie słów, jak to przyjaciel robi, gdy
potrzebujesz rady, gdy nie wiesz, co robić, co wybrać. Dać Mu przestrzeń do tchnięcia w Ciebie życia.
Mogłeś zaobserwować podczas tych Wielkich Świąt mały rozmach. Zamiast uczestnictwa w liturgiach
Triduum, byłeś w domu. Zamiast mnóstwa ludzi w kościele, Ty i Twoja najbardziej wewnętrzna
rodzina. Zamiast morza koszyczków ze święconką, skromna modlitwa błogosławieństwa przed
śniadaniem. Czy tak miał wyglądać ten czas? Jezu, czy on miał tak właśnie wyglądać?
Przyjmiesz to, jeśli On odpowie: „Tak, właśnie tak chcę przyjść do Ciebie.”?
Jezusowi najbardziej zależy na Twoim sercu. Takim, jakie jest ono najbardziej w środku, najbardziej
we wnętrzu. Takim Cię kocha. Nie potrzebuje rozmachu, patetyzmu, chociaż przecież zwyciężył
śmierć. Jest przy Tobie w tej ciszy. W Twojej rodzinie – tej, z którą przeżywałeś te święta, ale też z tą
do której nie mogłeś pojechać. Je z Tobą śniadanie wielkanocne i pomaga Ci w kuchni, by każdy mógł
zjeść coś dobrego. On jest obecny, bo chce tchnąć w Ciebie Ducha Życia. Prawdziwego, z pełną parą
miłości.
Panie Jezu pozwól mi nabrać sił. Przyjdź do mnie, gdy modlę się cicho i opowiadam Ci o moich
płomykach codzienności, ale też o tych momentach, gdy światło gaśnie sprzed oczu. BĄDŹ PRZY
MNIE, gdy szukam prawdy, gdy szukam Twojego życia. Bądź przy mnie, gdy mnie boli. Bądź przy
mnie, gdy czuję się samotny. Proszę, przyjdź w mojej samotności, ale posyłaj mnie, bym z innymi
mógł dzielić ich trudności, by nie czuli się sami. Dodaj mi Twojej odwagi i daj Twoje spojrzenie.
BĄDŹ PRZY NAS. Zmartwychwstały, z pełnią życia.

Ania

#DarMuzycznych – Kiedy w jasną spokojną cichą noc

Wrażliwość muzyczna… To wyrażenie opisuje chyba najlepiej moje podejście do różnego rodzaju
utworów, do ich tekstów, dźwięków i instrumentów w nich wykorzystanych. Śpiewam już od
najmłodszych lat. Gdy usłyszę jakąś piosenkę i wpadnie mi ona w ucho, zdarza mi się bardzo często,
że szukam do niej tzw. drugiego czy trzeciego głosu. Śpiew wielogłosowy jest wręcz moim żywiołem,
dlatego też pokochałam śpiewy chóralne. Pragnę dzielić się tym talentem po to, żeby jeszcze piękniej
przeżyć pieśń, którą śpiewasz, którą razem śpiewamy. To właśnie muzyka pozwala głębiej przeżywać
emocje, które odczuwasz, klimat sceny z filmu, który właśnie oglądasz, ale też wprowadza w
atmosferę modlitwy, bycia w obecności Boga… Cisza i spokój, którego świat tak dawno nie znał,
mogły teraz dojść do głosu. Jak rzadko zdarzało nam się „usłyszeć ciszę”, w której właśnie Bóg pragnie
przyjść do każdego z nas. Modlitwa… Niby taka prosta, a jednak trudna w hałasie codzienności.
„Nudne to – ciągle powtarza się to samo, zasnąć można przy mówieniu tych zdrowasiek czy
koronki…” Pewnie często to słyszałeś. A przecież to takie ludzkie – wyznanie miłości. Monotonne
mówienie „kocham Cię Maryjo” czy „wybacz mi Panie, Ty wiesz że Cię kocham”. Czy zastanawiałaś/eś
się kiedyś jak wygląda Twoja modlitwa? Twoja rozmowa z Bogiem? Śpiewając, również się modlisz
(nawet dwa razy więcej jak to mawiał jeden ze świętych). Wsłuchaj się w tekst tej pieśni. Czy nie jest
ona modlitwą, swego rodzaju nawet rachunkiem sumienia, prośbą o wybaczenie? Spokój pozwala na
skupienie i otwarcie serca przed Bogiem. Pokazujesz wtedy siebie w szczerości i prawdzie, wszystkie
pragnienia i to co Cię cieszy, i martwi. Często właśnie w tych starych, kościelnych, babcinych
pieśniach najbardziej wyraża się prostota serca. Poprzez śpiew jeszcze piękniej możesz wyrazić swoje
emocje i uczucia, szczególnie wtedy gdy wiesz, o czym śpiewasz i dlaczego to robisz. Tak dużo znamy
pieśni i piosenek, a tak często nie mamy świadomości, o czym jest wypowiadany przez nas tekst.
Spróbujmy nauczyć się przeżywać modlitwę. Być przy Maryi w czasie odmawiania różańca świętego,
przy cierpieniu Jezusa gdy odmawiamy koronkę do Bożego Miłosierdzia, być szczerym w rozmowie z
Bogiem w każdych emocjach, nawet po ciężkim dniu, gdy nastanie jasna, spokojna, cicha noc…

Marysia

ania-lakota

#DarMuzycznych – Kodaline

Są takie dźwięki, że wiesz, że Bóg leży obok Ciebie ze słuchawkami, które łączą się z Twoimi i trzyma
Cię za rękę, bo chce powiedzieć coś do Ciebie w piosence, w nutach, w brzmieniach. Niesamowite
jest, że artyści w tym trudnym czasie są w stanie komponować coś, co podniesie wielu na duchu.
Przecież sami niemalże zostali zablokowani od czynnej pracy, która była ich codziennością. Skoro nie
można na razie tak, to jest zawsze inne wyjście. Może Bóg właśnie tak potrafi przemówić do każdego
z nas? „Ukochany mój, pomogę ci z każdą sytuacją, damy radę razem, jestem z Tobą ZAWSZE,
kocham Cię.” Zastanawiałam się ostatnio, za co tak bardzo kocham Pana Boga. Wydaje mi się, że
kocham Go za to, że On kocha mnie. Dla wielu miłość może być przereklamowana, ale może po
prostu doświadczyli jej w zły sposób od ludzi, którzy nie są doskonali. Jako ludzie nie jesteśmy
doskonali. Bóg nas takimi akceptuje. Naszą niecierpliwość w dążeniu do piękna, naszą złość, irytację,
że ciągle wpakowujemy się w jakieś trudności czy problemy. On mówi: „Słuchaj, zrób nam kawę,
siądziemy i wszystko mi opowiesz.” Bóg nie zabiera problemów, bo to takie proste. On chce być z
nami w nich obecny, żebyśmy wychodzili silniejsi. Mamy w Nim oparcie, takie, że hej! Miłość jest
niesamowita po prostu. Zaprowadza Cię tam, gdzie normalnie sam byś nie doszedł. Daje Ci siłę do
dźwigania tego, pod czym największy kulturysta świata, by się ugiął. Uszlachetnia Cię, byś mógł być
piękny. Ta żywa relacja z Nim daje życie. Pamiętaj, że On jest nawet, kiedy ty chodzisz nieobecny i
czujesz się sam. Pamiętaj, że On jest.
Tatusiu, kochamy Cię!

Ania

ania-lakota

#DarMuzycznych – Scars

Cześć, jesteśmy rodziną. Wszyscy jesteśmy ludźmi. Wszyscy jesteśmy osobami. Wszyscy jesteśmy
odrębnymi indywidualistami. Każdy z nas jest inni, własny, różniący. Zostaliśmy jednak jakoś tak
skonstruowani, że żyjemy razem, obok siebie i nawet czasami tak, że coś nas ze sobą łączy. Cieszymy
się, gdy słyszymy, że ktoś, kogo dopiero co poznajemy, też lubi malować naturę, wąchać kwiaty, pić
zieloną herbatę z posmakiem cytrusowym, czytać książki o filozofii, jeść parówki, siedzieć nad
jeziorem i się gapić. To jest właśnie ogromny dar, który w każdej chwili możemy dawać drugiej
osobie, czy ją już znamy czy nie. Możemy mieć coś wspólnego. Co to daje? Piękną świadomość, że nie
jesteś sam dziewczyno, chłopaku. Nie jesteś jeden, który tak ma. Czy pamiętasz o tym też, kiedy
dopada cię moment dołu, kiedy rany jakby same z siebie się otwierały? „Nikt mnie nie chce, jestem
niepotrzebny, co ja mogę wnieść w ten świat, przecież jestem nikim..” – brzmi znajomo? Mamy
tendencje do takiego postrzegania rzeczywistości. W tym też jednak możemy mieć coś wspólnego.
„Nie jesteś jedyny, który czuje się złamany, samotny, beznadziejny, bezdomny”. Po to jesteśmy dla
siebie, żeby się do siebie uśmiechać i to odwzajemniać, ale też żeby odpowiadać na czyjeś wołanie o
pomoc, o przytulenie. Każdy przeżywa trudności na swój sposób. Każdy przeżywa swój rodzaj
trudności. Razem możemy dzielić się tym i coraz bardziej stawać jedną wielką ludzką rodziną. Nie być
obojętnym. Wszyscy możemy żyć miłością.
Dzisiaj przydarzyła mi się trasa, przez którą trochę inaczej spojrzałam na trudności. Jechałam w
zupełnie obce miejsce, pierwszy raz w życiu. W tamtą stronę było łatwo, bo nawigacja prowadziła, ale
mimo tego wjeżdżałam w tak dzikie uliczki, że myślałam, że wjadę w pole, które zaraz mnie zje. Może,
gdyby na kursie prawa jazdy zdarzyły mi się takie rzeczy, to nie wiadomo czy instruktor dopuściłby
mnie do egzaminu. No cóż, pola też trzeba samochodem doświadczyć. Kiedy chciałam wracać do
domu, kiedy już czas gonił mnie za mocno, wyładował mi się telefon, który nawigowałby mnie z
powrotem. Pierwszy raz w zupełnie obcym i dalekim miejscu, brzmiało odważnie. Kiedy już
powiedziałam w serduchu „Jezu ufam Tobie”, to pomyślałam o tych wszystkich źle skręconych
drogach, prawie niewyhamowanych zakrętach, przegapieniach czegoś i potraktowałam je jako pewne
punkty odniesienia, dzięki których mogę wrócić do domu. Dojechałam bezpiecznie (ale już z kursową
ostrożnością).
Może jednak nasze trudności mają sens? Może to, że wszyscy je przeżywamy coś znaczy? W Bogu
jesteśmy trochę wariatami, bo poznając Go jako Miłość, która zawsze i wszędzie jest z nami, mamy
nadzieję, którą mało co może zniszczyć. Mamy nadzieję, że po burzy będzie słońce. Mamy nadzieję,
że Bóg przychodzi w każdej chwili i nas nie zostawia. Przychodzi w drugim człowieku, przez niego do
nas mówi. Dlatego właśnie jesteśmy wielką rodziną – w każdym z nas mieszka nasz Tato.

Ania

#DarMuzycznych – Spirit Cold

„Jak mam obudzić mojego zimnego ducha?
To jest odwieczne pytanie.”
Bez wątpienia utknęliśmy gdzieś w odległej rzeczywistości, o której mogliśmy czytać w
książkach. Jakoś jest tak nieswojo, nienormalnie, jakbyśmy byli odcięci – od wszystkich i wszystkiego.
Każdy na nowo stawia kroki, raczkuje, żeby znaleźć swoje miejsce. Trochę chcemy się już wydostać z
tego pogubienia. Pomyślmy trochę symbolicznie, teraz w wymiarze Boga, tego czasu Triduum, w
który dzisiaj wchodzimy. Czy nie gubimy się tak czasami w naszej relacji z Tatą? A przez to w relacji w
samym sobą, z innymi ludźmi? Trochę się oziębiamy.
Jest taka Muzyka, która od pierwszych dźwięków, nieprzypadkowych zestawień
instrumentów i technik w wykorzystaniu ich możliwości dodaje nadziei. Jest wtedy taki moment:
„Czuję się fatalnie, to nie był udany dzień – wiem, co włączyć, zakładam słuchawki i odpływam.” Bóg
jest tą muzyką. Chce, żebyś z Nim także mógł odpłynąć. W Jego miłości. Żebyś mógł nią żyć, żeby
dodawała nadziei. Przez te Święte Dni pozwól Mu dać się lepiej poznać. Będzie czas zadumy,
zastanowienia, może nierozumienia, czas trudniejszy. On prowadzi właśnie do tej największej
Nadziei, jaką jest Zmartwychwstanie.
Daj sobie przestrzeń na spotkanie, odpłynięcie. Przyjdź ze swoim zziębniętym duchem, z
sercem takim, jakie jest teraz. W tym momencie, jakim jest teraz.
„To mój śmieć, to moja księga.
To moja krew, to moja kość.”
Z Twoimi niedoskonałościami, nie-perfekcjonizmem.
Z Twoją kartą zapisaną przeszłością, kolorowaną teraźniejszością i szkicowaną przyszłością.
Z Twoimi życiem i każdym jego elementem.
Przyjdź, zatrzymaj i pozwól Mu Cię zbawiać.

Ela

#DarMuzycznych – TakeFive

Jest pewien gatunek muzyki, który bardzo przypadł mi do gustu. Który swoją
niepowtarzalnością i swoistym szaleństwem wyrywa się z narzucanych ram. Mowa tu o
jazzie, który jest niemożliwy do uchwycenia, spontaniczny. Po odsłuchaniu utworu
jazzowego wydawać by się mogło, że jazz to „banda” indywidualistów grających każdy, co
im w duszy gra, bez składu, ani ładu, ale tak nie jest. W tym ogólnym chaosie da się odczuć
harmonię, to w tej zmienności tkwi piękno i siła. No właśnie i w tym jazz upodabnia się do
życia. Swoją zmiennością, niepowtarzalnością. Jest taka humorystyczna scena w filmie „Co
mi zrobisz, jak mnie złapiesz” Stanisława Barei, w której główny bohater (dyrektor) po
powrocie z zagranicy nie zastaje już swojego gabinetu, a w dodatku nikt z pracowników go
nie poznaje. Widząc to, pyta podwładnego: „ Co tu się dzieje?”, a w odpowiedzi słyszy:
„zmiany, zmiany, zmiany”. Ta scenka nie tylko bawi, ale też pokazuje prawdę o życiu. Bo
przecież nieodłącznym elementem naszej codzienności są zmiany. Zmieniamy miejsca
podróżując, pracę, uczelnię, a nawet myślenie o innej osobie. Dlatego nikomu nie da się
zagwarantować, że jego życie będzie stabilne i niezmienne, bo nie wiemy, co czeka na nas
jutro. Jednak jest coś, co od początku jest takie samo. To miłość Boga do nas. Ona się nie
zmienia. Bóg kochał, kocha i będzie kochać człowieka aż do końca. Jego miłość nigdy się nie
wyczerpie. Przychodzimy do Niego z różnymi problemami, humorami, czasem
powątpiewając, czy On naprawdę jest i działa w naszym życiu, ale On zawsze jest taki sam.
Kochającym Ojcem, który pragnie naszej dziecięcej ufności. Zaufajmy Mu do końca.
Zaufajmy jego niezmiennej miłości.

Julia

#DarMuzycznych – Tau Last Minute

Mówią, że czas to najcenniejszy dar, jaki możemy otrzymać. Niektórzy chcieliby może nawet
dostawać go w prezencie na urodziny, paradoksalnie, bo ten dzień to dla każdego rok więcej do
doświadczenia. Są momenty, w których każdy z nas uświadamia sobie, że płynie on tak szybko, jak
każda sypka substancja przez palce. Nie zdążymy się obejrzeć a tu mamy dzień więcej, tydzień,
miesiąc, rok i nagle jesteśmy na emeryturze. Powracamy myślami i uczuciami do przeszłości, gdy
byliśmy dzieciakami i czuliśmy się beztrosko, bezpiecznie, szczęśliwie po prostu. Myślimy o młodości,
która mogła być pełna potknięć, o tym co byśmy zmienili, jakie decyzje podjęlibyśmy dzisiaj, co
zrobili, gdyby czas się cofnął. Znowu z drugiej strony nadmiernie może rozmyślamy, co będzie kiedyś.
Co jeśli pójdę w życiu złą drogą, co jeśli zmarnuję życie, co będę robić za kilka lat, gdzie będę… A gdzie
w tym wszystkim jest miejsce na TERAZ, gdzie jest miejsce na życie? Jest jeszcze czas na nie pośród
tych wszystkich myśli i rozważań? Popularnym stało się stwierdzenie „żyj, jakby dana chwila była
Twoją ostatnią”. Coś w tym jest. Cały czas planujemy, przypominamy, analizujemy, ale przecież w tym
tylko nie ma życia, to jest coś, na co teraz nie mamy aż takiego wpływu. To co możemy zrobić, to żyj
teraz i tu, takimi jakimi jesteśmy, z takimi ludźmi, którzy teraz właśnie przy nas są, z tym, czym teraz
właśnie się zajmujemy. Możemy wykorzystywać każdy moment w trakcie jego trwania. Korzystać z
tych chwil, które mamy, które nas złapały, które nas spotykają, by móc przeżywać je najpełniej i
najlepiej jak każdy może indywidualnie, jaki jest akurat wtedy, co akurat wtedy czuje. Mamy wiele
lęków, obaw, co do przyszłości, ale samym martwieniem jesteśmy w stanie dostać odpowiedzi na
worek naszych pytań? Może odpowiedź przyjdzie z czasem, powoli. Mamy także wiele interpretacji
co do swojej przeszłości. Czy da się to zmienić? Może jest już czas, by zacząć to akceptować i mierzyć
się z tym, jak ona wpłynęła na nas DZISIAJ, jacy dzisiaj dzięki niej jesteśmy. Czas leci, jakby biegł w
maratonie. Ty oddychaj, tak jak potrafisz to dzisiaj. Tak, jak czujesz to dzisiaj. Tak, jak czujesz to teraz.
Nasz Tato nie jest Bogiem każdego czasu, tego przeszłego, przyszłego, ale przede wszystkim
teraźniejszego. Chce się z Tobą spotkać takim, jakim jesteś teraz. Smutny, uśmiechnięty,
zaniepokojony, zajęty nauką, leniwy, z zaległościami, z wyrzutami, z wdzięcznością, z tęsknotą, z
miłością. Do takiego, jaki jesteś dzisiaj, bo taki jesteś prawdziwy. On jest Bogiem Prawdy i tą prawdę
o Tobie kocha, bo jest najbardziej autentyczna. Spróbuj pooddychać prawdą, z Nim właśnie. Jesteś
kochany.

Paweł i Ania

#DarMuzycznych – YouSay

Jesteś wartościowy w oczach Bożych 
Nasze odbicia dosłownie wszędzie nam towarzyszą w codziennym życiu. Możemy przejrzeć się nie
tylko w lustrze, także w kałuży po deszczu, w witrynie sklepowej, a nawet w twarzy dziecka
próbującego nas naśladować. A zatem skoro widzimy siebie samych tak często, co wtedy myślimy,
mówimy? Mogę założyć się, że mało kto z nas, patrząc w odbicie, mówi: „Cóż za piękna córka/syn
Boży”.
Świętej pamięci ks. Pawlukiewicz mawiał: „Chcesz poznać działanie szatana? Przypatrz się swoim
myślom. Jakie one są, gdy wpatrujesz się w swoje odbicie?”.
Moim największym wrogiem, z którym przyszło mi stanąć do boju, jest ta osoba w lustrze, która cicho
szepcze mi do ucha: nie dasz rady, jesteś zbyt słaba, nawet nie próbuj, bo znów upadniesz. I tak dzień
w dzień walczę z tym głosem w środku, który faszeruje mnie kłamstwami, abym w nie uwierzyła. Na
szczęście jest ktoś, kto mówi: KOCHAM CIĘ TAKIEGO, JAKI JESTEŚ. Kto widzi ponad moje wzloty i
upadki. Jezus Chrystus nie ocenia, nie sądzi. On przychodzi dodać odwagi, wzmocnić naszą wiarę,
ożywić w nas Ducha Prawdy, abyśmy uwierzyli w jego bezinteresowną miłość. Jak to dobrze mieć
kogoś, kto zna nas lepiej niż my sami. Podaje nam dłoń, gdy upadamy, jest dla nas życzliwy,
przebaczający, jest prawdziwym przyjacielem. A ja pragnę uwierzyć w każde słowo, które kieruje ON
do mnie. Bo wiem, że są to słowa życia wiecznego.
Jezu Chryste umacniaj nasze serca, abyśmy mogli w naszych odbiciach w lustrze dostrzec Ciebie w
nas. Niech nasza kruchość przypomina nam, że nie jesteśmy sami.
„Walczę z głosami w mojej głowie, które mówią, że nie jestem wystarczająca.
Z każdym kłamstwem mówiącym mi, że nigdy nie sprostam.
Jestem kimś więcej niż sumą wszystkich wzlotów i upadków
Przypomnij mi jeszcze raz tylko kim jestem, bo potrzebuję to wiedzieć”
„Jedyną rzeczą, która ma teraz znaczenie jest wszystko co myślisz o mnie
W Tobie odnajduję swoją wartość, swoją tożsamość”

Julia