DAROPOLE

  • Czwartek III tygodnia Adwentu

    Kilka lat temu toczył się zażarty bój ekologów protestujących przeciw budowie obwodnicy Augustowa. Miała ona przebiegać przez tzw. Meandry Rospudy. Za sprawą owej ekologicznej awantury sławę zyskały spływy kajakowe Rospudą, której ujście stanowią owe meandry. Nie omieszkaliśmy i my wybrać się „z ekipą” na tę rzekę, by poznać jej walory. Od tego czasu gdy słyszę hasło „trzciny” to myślę właśnie o Rospudzie, ogromnych hektarach trzcin.

    Potwierdzam. W tym morzu trzcin rzeczywiście jest całe mnóstwo różnych stworów (szczególnie naszą uwagę przykuwały szerszenie). Jednak przepłynięcie owych meandrów jest istną udręką dla kajakowej braci. Wśród tego morza trzcin i sitowia nietrudno się zgubić. Niby tylko takie zwykłe trzciny, podatne na najlżejszy podmuch wiatru, a jednak w takiej ilości powodują, że łatwo stracić właściwy kierunek.

  • 22 grudnia

    Kilka lat temu słyszałem opowieść o pewnej miejscowości, w której mieszkańcy nie chcieli dożynek. Jak sami stwierdzili, właściwie nie mają za co dziękować Bogu. Pola niezbyt obrodziły, z trzodą też szału nie było. Niskie ceny skupu żywca i zbóż dodatkowo potęgowały straty. Hmmm, może rzeczywiście nie było za co dziękować?

    A może bardziej problem w tym, że przyzwyczajeni do rzeczy wystrzałowych, spektakularnych nie potrafimy już docenić tego co piękne i jednocześnie takie zwykłe, że wręcz banalne. Trudno zachwycić się płomieniem świecy w pokoju rozjaśnionym tysiącem sztucznych świecidełek. To, że się dziś obudziłem, że jestem zdrowy, że mogę pracować, że mogę się uczyć, że mam w co się ubrać, co jeść i co pić, że są moi bliscy, że mam znajomych i przyjaciół. Nasze życie nie dzieje się w blasku fleszy, ale w czasem bardzo monotonnej szarzyźnie codzienności.