#JednoSłowo

Bazar

b_250_250_16777215_00_images_Plakaty_2017_JednoSlowo_Listopad_09_11_17.jpg9 listopada, Rocznica poświęcenia bazyliki laterańskiej

Jerozolimska świątynia, do której wchodzimy dziś z Jezusem miała kilka dziedzińców, prowadzących do właściwej świątyni i Miejsca Najświętszego. Najpierw był dziedziniec pogan, z którego przechodziło się na dziedziniec kobiet. Za nim znajdował się dziedziniec Izraelitów, z którego przechodzono na dziedziniec kapłanów. Ich nazwy wskazywały na to, kto mógł w tych miejscach przebywać. Każdy z tych dziedzińców był miejscem modlitwy, spotkania poszczególnych grup społecznych z Bogiem.

A jednak z czasem dziedziniec pogan, z jakiś względów zamienił się w targowisko, uniemożliwiając w ten sposób tym ostatnim modlitwę. Wyobraź sobie, że jesteś na takim bliskowschodnim bazarze i próbujesz się na nim modlić, czytać Pismo Święte, rozmyślać. Dlatego Jezus, który przychodzi ze Zbawieniem do wszystkich ludzi, wpada w gniew. Ponieważ poganom uniemożliwiono spotkanie z Bogiem.

Św. Paweł pisze dziś, że to my jesteśmy świątynią Boga i że Duch Boży mieszka w nas. Rozważając ten obraz, rzeczywiście i słusznie możemy być dumni. Ale jeżeli jestem świątynią, to znaczy, że inni mają mieć możliwość spotkać się poprzez mnie z Bogiem. Oznacza to również, że są w moim życiu różne poziomy bliskości z Bogiem – dziedzińce podobne do tych, w świątyni Jerozolimskiej. Jest we mnie taka przestrzeń, w której Bóg chce się spotkać osobiście tylko ze mną i teologia moralna nazywa to „miejsce” sumieniem. To jest nasze „sanktuarium” – miejsce najświętsze.

Są jednak w nas takie przestrzenie bardzo od Boga oddalone, które nazwalibyśmy „dziedzińcem pogan”. Raczej się nimi nie chwalimy, raczej wolelibyśmy, żeby nikt się o nich nie dowiedział. To nasze życiowe targowisko, na którym spotykamy się z innymi ludźmi – wierzącymi i niewierzącymi. Na ten dziedziniec może każdy przyjść. Jak w świątyni jerozolimskiej. Jezus, chce by w moim życiu ta przestrzeń spotkania z każdym człowiekiem była uporządkowana. By w spotkaniu ze mną drugi człowiek nie musiał się zastanawiać jak przebrnąć przez tłum mojego życiowego bałaganu, snobizmu, głupoty itp., ale by spotkanie ze mną podprowadziło go bliżej Boga.

Dla mnie ta dzisiejsza Ewangelia jest zachętą do gorliwszej pracy nad sobą, nad porządkowaniem mojego dziedzińca pogan, mojej codzienności. Może niektóre rzeczy/osoby trzeba będzie stamtąd wyrzucić, bo robią za dużo hałasu, może niektóre trzeba będzie uporządkować, postawić na właściwym miejscu. Ale to wszystko po to, aby Bóg mógł poprzez mnie spotkać się z każdym człowiekiem. 

 

 

primi sui motori con e-max