Adwent 2017

Trener

b_250_250_16777215_00_images_Plakaty_2017_JednoSlowo_Grudzien_15_12_2017.jpgPiątek II tygodnia adwentu

Jakiś czas temu media obiegła sprawa księdza Artura, proboszcza małej parafii, a jednocześnie kulturysty, który zdobył 4 miejsce na Mistrzostwach Polski Seniorów. Nie oceniam absolutnie jego występu, ale znając realia życia kapłańskiego, podziwiam, że potrafi połączyć to wszystko z posługą kapłańską, którą mam nadzieję, że pełni równie gorliwie. Sam wiem ile kosztuje wygospodarowanie czasu, żeby wyskoczyć na trening, a co dopiero połączyć to harmonijnie z posługą duszpasterza… podziwiam.

Choć ów kapłan uprawia kulturystykę od czasów zamierzchłych i sam także jest trenerem kulturystyki, to jednak do zawodów przygotowywał się pod okiem trenera, który z pewnością rozpisywał mu plan treningowy, obserwował jego postępy, korygował błędy… I ten sukces (bo 4 miejsce to naprawdę wysoka lokata) jest owocem jego ciężkiej pracy, ale też posłuszeństwa poleceniom trenera.

Ta zasada posłuszeństwa trenerowi, słuchania jego poleceń, nawet gdy czasem wydaje mi się że wiem lepiej, że znam lepszą drogę do celu, obowiązuje również w życiu duchowym. Przypomina nam to dziś Pan Bóg przez proroka Izajasza: Jam jest Pan, twój Bóg, pouczający cię w tym, co pożyteczne, kierujący tobą na drodze, którą kroczysz. Ja jestem twoim trenerem. Kimś kto chce twojego dobra, kto chce by twoje życie było piękne… i dalej mówi: O gdybyś zważał na me przykazaniagdybyś tylko słuchał moich przykazań, moich rad i pouczeń, to zobacz co osiągniesz: stałby się twój pokój jak rzeka, a sprawiedliwość twoja jak morskie fale. Twoje potomstwo byłoby jak piasek, i jak jego ziarnka twoje latorośle. Nigdy by nie usunięto ani wymazano twego imienia sprzed mego oblicza! Sukces pięknego, szczęśliwego życia bierze się z posłuszeństwa Bożym przykazaniom i mojej ciężkiej pracy!

Ileż to posłuszeństwo wymaga mojej pokory. Ile razy nie do końca rozumiem, o co tak naprawdę chodzi trenerowi, dokąd mnie prowadzi, jaki mają cel ćwiczenia, które mi rozpisał… ale ufam, że posłuszeństwo Jego Słowu, doprowadzi mnie do celu. Czytam dzisiejszą ewangelię i jakbym widział samego siebie w tych dzieciach, o których mówi Jezus: marudnego i kapryśnego, chadzającego swoimi ścieżkami, a później narzekającego, że sprawy nie idą tak jak powinny iść. A przecież wystarczy tylko zważać na Jego przykazania i otwiera się przed nami przestrzeń Jego błogosławieństwa. 

primi sui motori con e-max