Wielki Post 2017

Pokora

b_250_250_16777215_00_images_Plakaty_2017_JednoSlowo_Marzec_13_03_17.jpgPoniedziałek II tygodnia Wielkiego Postu

Kilka tygodni temu pisałem już o pokorze. Wyjaśniałem wtedy, że jest ona czymś innym niż potoczne rozumienie, które nosimy w głowie. Pokora jest cnotą (czyli czymś co jest odbiciem cech Boga w naszym życiu, ale także czymś nad czym pracujemy), dzięki której potrafimy stanąć w prawdzie o sobie. Na ile to tylko możliwe, jesteśmy świadomi swojej słabości i grzeszności, ale też swojego obdarowania łaską Bożą i potencjału. Widzimy wyraźnie swoje dobre i złe strony. Widzimy co musimy zmienić, nad czym mamy pracować, co oddala nas od Boga i człowieka. Także widzimy to, co Bóg nam dał, jaki potencjał złożył w naszych sercach i co cierpliwie mamy rozwijać i pomnażać. Tak jak istotą pychy jest iluzja, która stawia nas w miejscu – roli, które nam się nie należą, tak istotą pokory jest prawda o sobie, uznanie tego miejsca, zadań i potencjału, który Bóg mi dał (mimo moich ograniczeń).

Ale pokora pomaga nam także zrozumieć i unieść słabości i grzechy naszych bliźnich. Grzesznik, który nie kwestionuje swojej grzeszności, ale z pokorą ją uznaje – potrafi również zrozumieć drugiego grzesznika. Prawdziwie świadomy swoich ograniczeń nie narzuca innym standardów, których sam nie potrafi spełnić. Pokorny człowiek nie musi zajmować miejsca nad innymi, udawać kogoś kim nie jest. On po prostu wie kim jest i co w związku z tym jest w zasięgu jego rąk, a co nie. Zna po prostu swoje miejsce.  

Jak muzyk w orkiestrze symfonicznej. Choć sam jest przecież mistrzem w swoim fachu, to jednak potrafi pokornie poddać się dyrygentowi i nie wybijać się przed innych. Nie potrzebuje z nimi rywalizować z innymi. Ma swoją partię, którą chce zagrać najlepiej jak potrafi.

Te dwa oblicza pokory (uznanie swojej grzeszności, które prowadzi do zrozumienia i miłosierdzia wobec innych grzeszników) widzimy w dzisiejszej Liturgii. Nie ma co uciekać od swoich grzechów, bo one i tak mnie dogonią. Trzeba je jednak z ufnością i z oczyszczającym wstydem oddać Bożemu miłosierdziu, a to „ustawia nas do pionu” i jest najlepszą szkołą zrozumienia tych moich sióstr i braci grzeszników, których mam obok siebie.

Tylko grzesznik, który doświadczył miłosierdzia potrafi okazać to miłosierdzie innym. Nie można przecież dać innym czegoś, czego samemu się wpierw nie otrzymało. 

foto: Larisa Birta

primi sui motori con e-max