#JednoSłowo 2018

Większy

b_250_250_16777215_00_images_Plakaty_2018_JednoSlowo_Styczen_05_01_18.jpg5 stycznia

Doskonale zdajemy sobie z tego sprawę, że o wiele łatwiej jest nam mówić o miłości, o kochaniu Boga i bliźniego, niż wprowadzić to w czyn. Zdecydowanie łatwiej niż kochanie przychodzi nam złość we wszystkich jej odcieniach na bliźniego. Właściwie za każdym razem, gdy przyłożymy praktykę naszego życia, do wymagań Ewangelii, do tego o czym dziś pisze św. Jan we fragmencie pierwszego listu, okaże się, że nie dość kochamy, że można coś jeszcze zrobić więcej. Bo przecież nie ma górnej granicy miłości.

Apostoł pisze, byśmy kochali nie tyle słowem i językiem, ile konkretnym działaniem, ile tylko potrafimy, na ile starcza nam sił. Tutaj i teraz. Nie tam gdzie sięgają nasze słowa i wzniosłe idee (bo to czasami bardzo odległe antypody rzeczywistości), ale tam gdzie sięgają nasze ręce. Całkiem też możliwe, że nasze serce, pobudzone różnymi zewnętrznymi pomysłami będzie nas oskarżało: że to tak niewiele, że inni robią więcej i lepiej, że powinniśmy się zaangażować w jakieś większe sprawy i działania…

Na szczęście Bóg jest większy od naszego serca. On zna je lepiej niż ja sam. I nie oznacza to wcale, że zwalnia nas z wysiłku kochania, albo że przymyka oczy na nasze grzechy i słabości – zna je wszystkie dokładnie. To, że Bóg jest większy od naszego serca oznacza, że docenia każdy, nawet najmniejszy gest miłości. Nawet ten, który dla mojego własnego serca może wydawać się nieistotny. U Boga nie zostanie on zapomniany.

Nie wiemy co się wydarzyło pod figowcem, o którym wspomina Jezus w rozmowie z Natanaelem. Sama jednak świadomość tego, że Jezus o tym wie, że widział go w tej sytuacji, powoduje, że wszystkie wątpliwości, które miał względem Jezusa odchodzą w niepamięć. W Jezusie rozpoznaje on Mesjasza.

Bóg jest większy niż nasze serce. Dostrzega nasze grzechy i słabości, ale się na nich nie zatrzymuje. Idzie dalej szukając i doceniając nawet te najmniejsze gesty miłości. 

primi sui motori con e-max