#JednoSłowo 2018

Ciało

b_250_250_16777215_00_images_Plakaty_2018_JednoSlowo_Styczen_14_01_18.jpg2 Niedziela w ciągu roku (rok B)

Nasze ciało. Młode lub stare. Zdrowe i wysportowane lub schorowane i cierpiące. Silne i gotowe do życia lub słabe i potrzebujące opieki.

Z nim się rodzimy, przeżywamy całe nasze życie, z nim w końcu umieramy. Nawet powiedzenie, że „z nim”, albo „w nim” wydaje się być nie na miejscu, bo my nie tyle mamy ciało, co jesteśmy ciałem – jesteśmy istotami cielesnymi.

To nasze ciało powoduje, że jesteśmy tym kim jesteśmy. Poprzez nasze ciało i jego wygląd poznajemy innych i z nimi się spotykamy. W ciele przeżywamy całe nasze życie. Jedni to swoje ciało akceptują i kochają, inni z różnych powodów nie lubią swojego ciała – co jest dla nich źródłem wielu trosk.

Żyjemy w czasach, w których dla wielu ludzi ciało, jego zdrowie i wygląd są swego rodzaju bożkiem. Uprawiają swoisty „kult własnego ciała”.

Z jednej strony mamy tych, którzy zrobią wszystko by dobrze wyglądać, świetnie się zaprezentować, mieć doskonałą formę sylwetkę. Wystarczy popatrzeć na większość środowiska sportowców czy cały świat reklamy i mody. Piękne kobiety, przystojni mężczyźni, potężny biznes fitnessu, dietetyki i chirurgii plastycznej. Kult młodości i piękna za wszelką cenę. Jeśli ktoś poświęci czas na lekturę jednego czy drugiego podręcznika kulturystyki, bez wątpienia natknie się na wiele wątków mówiących wprost o „kulcie swojego ciała”.

Stąd już bardzo blisko do kolejnej formy „kultu ciała” – całego biznesu pornograficznego. W 2015 roku wpływy tej gałęzi gospodarki wynosiły 3 tys. dolarów na sekundę! Tutaj liczy się jedynie ciało. To piękne, młode, wysportowane ciało jest pokazywane, wykorzystywane i sprzedawane jak towar… za grube pieniądze. Niestety zdobywa wielu nabywców w różnym wieku, na całym świecie. Nie trzeba już kupować „świerszczyków”. Dziś wystarczy komputer z dostępem do sieci. Za każdym wejściem na stronę tego typu idą pieniądze wpadające do czyjejś kieszeni i koszty niematerialne związane z niszczeniem naszych małżeństw i rodzin.

Bardziej przyziemna forma „kultu ciała” grozi nam wtedy, gdy blask naszego ciała już przeminie. Przejawia się on w swoistej lekomanii naszego społeczeństwa. Jesteśmy jednym z krajów, w których kupuje się największe ilości wszelkiego rodzaju lekarstw i medykamentów. Proszę popatrzeć na reklamy, które oglądamy w telewizji: zdecydowana większość z nich to reklamy leków na wszelkie możliwe przypadłości.

Nie kwestionuję tutaj absolutnie wieloletnich problemów w służbie zdrowia i generalnego procesu starzenia się społeczeństwa. Ale coś z „kultu ciała: jest w tym całym naszym zafiksowaniu na lekach, suplementach diety itp. Nawet jak składamy sobie życzenia to przede wszystkim życzymy sobie zdrowia – myśląc o zdrowiu naszego ciała.

„Kult ciała” w różnych jego odmianach prowadzi ostatecznie do tego, że na tych, których ciało jest stare lub chore i cierpiące zaczynamy patrzeć jak na kogoś niepotrzebnego, będącego ciężarem dla społeczeństwa, którego należałoby się pozbyć. „On nic nie wnosi” do społeczeństwa. Jest nieopłacalny, nieużyteczny, zbędny. Właśnie tutaj mają źródło wszelkie pomysły związane z eutanazją czy aborcją. Pozbyć się tych, którzy w jakiś sposób nie pasują do naszego wzorca ciała. Albo osób starszych i schorowanych, albo jeszcze nie narodzonych dzieci chorych.

Dlaczego o tym właściwie mówię? Uspokójmy nieco emocje, które być może wywołało to, co do tej pory powiedziałem. Wszystko to ze względu na dzisiejsze Słowo Boże, które właśnie ten tak delikatny temat porusza. Nie sposób przejść obok niego obojętnie.

Jesteśmy zanurzeni w kulturze, która na różne sposoby sprowadza, redukuje człowieka wyłącznie do wymiaru ciała. To jest nowy rodzaj pogaństwa. Tak subtelny, że nawet sami sobie często nie zdajemy z tego sprawy, jak bardzo nim jesteśmy przesiąknięci.

Nie oznacza to wcale, że mamy o to nasze ciało, o jego zdrowie i piękno nie dbać. To jest nasz święty obowiązek wynikający z przykazania miłości bliźniego i siebie samego!

Ale nie jesteśmy tylko ciałem. Jesteśmy istotami, które łączą w sobie rzeczywistość ciała i ducha. Dlatego św. Paweł nazywa dziś nasze ciało przybytkiem Ducha Świętego. Przybytek był najważniejszym miejscem w świątyni Jerozolimskiej. To tam znajdowała się Arka Przymierza – znak Bożej obecności i działania. Nasze ciało jest miejscem, w którym mieszka Duch Święty. Zamieszkał tam wtedy, gdy Syn Boży stał się człowiekiem – Słowo stało się Ciałem!

W pierwszym czytaniu właśnie w przybytku, w miejscu najświętszym do Samuela mówi Bóg, tam go powołuje! W tej świątyni naszego ciała mieszka i mówi do mnie Bóg! Poprzez moje sumienie.

Apostołowie pytają Jezusa: Gdzie mieszkasz? A On odpowiada: Chodźcie i zobaczycie! Przecież On sam o sobie powiedział, że nie ma mieszkania, a oni poszli i zostali z Nim. Bo w nim spotkali się z Bogiem.

Szukasz Boga w swoim życiu? Pytasz, gdzie On jest? On mieszka także w Tobie! W świątyni Twojego ciała. Właśnie dlatego masz o nią dbać, ją oczyszczać, pielęgnować. Po to, żebyś Ty mógł w niej spotkać się z Bogiem i żeby inni poprzez Ciebie mogli spotkać się z Bogiem.

Jest ważne, ale nie najważniejsze jak wygląda zewnętrznie świątynia twojego ciała. Najważniejsze, żebyś nie zapomniał, że w tej świątyni mieszka Bóg i że właśnie tam chce się spotkać z Tobą i z innymi ludźmi poprzez Ciebie. 

primi sui motori con e-max