#JednoSłowo 2018

Trąd

b_250_250_16777215_00_images_Plakaty_2018_JednoSlowo_Luty_11_02_18.jpg6 niedziela zwykła (rok B)

Czytamy dziś tylko krótki fragment przepisów Starego Testamentu o sposobie funkcjonowania w społeczności osób trędowatych. Ale już te kilka zdań daje nam sporo do myślenia. Oto bowiem trędowaty, który podlega tej chorobie, będzie miał rozerwane szaty, włosy w nieładzie, brodę zasłoniętą i będzie wołać: „Nieczysty, nieczysty!”.

Gdyby taka osoba pojawiła się na ulicy, z pewnością cała uwaga przechodniów skupiłaby się na niej. Jedni patrzeliby z zaciekawieniem, pytając czy to nie jakiś artystyczny performance. Inni spojrzeliby może z pewną dozą obrzydzenia jak patrzymy zwykle na osoby bezdomne. Z pewnością jednak taka osoba nie pozostałaby niezauważona.

Przy lekturze dzisiejszego fragmentu Ewangelii, zawsze mnie zastanawiało zachowanie trędowatego, który prosi Jezusa o uzdrowienie niesamowitymi słowami – Jeśli chcesz możesz mnie oczyścić. Daje Jezusowi absolutną wolność działania w swoim życiu.

Jednak chwilę potem całkowicie ignoruje słowo Jezusa, który zakazuje mu rozpowiadać o tym, co się wydarzyło. Wychodzi i robi prawdziwy show z faktu uzdrowienia. Znowu wszystkie oczy są zwrócone na niego. Przedtem zwracał na siebie uwagę swoim wyglądem i okrzykami, teraz – tym, że został uzdrowiony. Jezus zaś nie może już swobodnie poruszać się po mieście lecz jest zmuszony udać się na pustynię.

Pragnienie zwrócenia na siebie uwagi, postawienia siebie w centrum, to chyba jedna z najbardziej subtelnych form trądu, która dotyka wielu z nas. Ileż jesteśmy w stanie zrobić, byle tylko ktoś zwrócił na nas uwagę, byle tylko ktoś się nami zainteresował.

Są tacy, którzy chwalą się swoim życiowym trądem, są wręcz dumni z tego, że żyją w przeróżnych grzesznych sytuacjach, a wszystkich, którzy czują się dotknięci takim zachowaniem nazywają nietolerancyjnymi i zacofanymi.

Są też tacy, którzy dla kilku lajków na Facebooku, serduszek na Instagramie czy liczby odsłon filmu na Youtubie są w stanie pokazać dosłownie wszystko.

Są i tacy, których walutą przetargową tym, na czym mogą zbić społeczny kapitał jest ich zdrowie lub jego brak.

Dzisiaj musisz się pokazać, w jakiś sposób zaistnieć, zrobić show. Bez tego właściwie nie istniejesz. Zrób cokolwiek – dobrego, czy złego. Szlachetnego, czy najbardziej niegodziwego – byleby tylko cię zauważono! Musi się o tobie mówić.

Bez wątpienia te i wiele innych form chorobliwego zwracania na siebie uwagi są znakiem choroby naszej cywilizacji. Niezwykle to subtelne formy nieczystości, na które wyczula nas dziś Słowo Boże, a które sprowadzają się do chorobliwego pragnienia skupienia uwagi na sobie.

Jak odmienną lekcję daje nam dzisiaj Bóg.

Jezus – wręcz ucieka przed tłumem, nie chce zwracać na siebie uwagi.

Św. Paweł zaś ubiera to w stale aktualne słowa zachęty: Czy jecie, czy pijecie, czy cokolwiek innego czynicie, wszystko na chwałę Bożą czyńcie. (Nie na chwałę swoją!)Nie bądźcie zgorszeniem ani dla Żydów, ani dla Greków, ani dla Kościoła Bożego, podobnie jak ja, który się staram przypodobać wszystkim, nie szukając własnej korzyści, lecz dobra wielu, aby byli zbawieni.

Apostoł dzieli się z nami swoim głębokim doświadczeniem, które podpowiada, że gdy wydaje się nam, że robimy rzeczy nawet najbardziej niepozorne, ale ze szczerą intencją prawdziwego dobra innych, właśnie wtedy wokół nas zaczynają gromadzić się ludzie, zaczyna się budować wspólnota. Lekarstwem na trąd samouwielbienia, jest ofiarowanie siebie dla innych. 

primi sui motori con e-max