#JednoSłowo 2018

Bogactwo

b_250_250_16777215_00_images_Plakaty_2018_JednoSlowo_Marzec_11_03_18.jpg4 niedziela Wielkiego Postu (rok B)

Miałem zaledwie kilka lat, gdy moja mama zabrała mnie na zabawę karnawałową w szkole. Zapamiętałem z tamtego wieczoru m.in. zespół muzyczny, który grał przebój zespołu Boney M. Rivers of Babylon. Po latach dopiero dowiedziałem się, że tekst tej piosenki, to psalm 137, który dziś słyszymy w Liturgii Mszy św. To pieśń przebywających w Babilonie niewolników żydowskich, uprowadzonych tam przez króla Nabuchodonozora, a tęskniących za swoją ojczyzną i za świątynią Pana. Są niewolnikami, daleko od swego kraju, pozbawieni wszystkiego, zdani na łaskę i niełaskę perskich władców.

Pierwsze czytanie w telegraficznym skrócie pokazuje jak do tej niewoli doszło: Wszyscy naczelnicy Judy, kapłani i lud mnożyli nieprawości, naśladując wszelkie obrzydliwości narodów pogańskich i bezczeszcząc świątynię (…) szydzili z Bożych wysłanników, lekceważyli ich słowa i wyśmiewali się z Jego proroków. Po prostu popełniali bez opamiętania grzechy i za nic, nie chcieli się nawrócić. Niewola polityczna, była tylko skutkiem, obrazem zniewolenia i zdeprawowania ich serc przez grzech.

Mam wrażenie, że ten opis stanu moralnego Żydów przed niewolą babilońską jest również doskonałym opisem naszych czasów – nic nie stracił na aktualności. Na pęczki mamy informacji o ludziach nadużywających swojej władzy, o aferach w kręgach władzy zamiatanych pod dywan, o ohydnych grzechach niektórych kapłanów. A ludzi pogrążonych w nałogach i grzechach, słuchających wyłącznie samych siebie, nie przyjmujących do wiadomości żadnego upomnienia, zawsze „mających racje” spotykamy niemal codziennie, czasem zaraz po wstaniu z łóżka – patrząc w lustro.

Bo to my jesteśmy grzesznikami. Ten psalm jest naszą pieśnią. Jak wielu z nas jest pogrążonych w różnych nałogach i zniewoleniach, z których bezskutecznie próbują się wyrwać. To są nasze rzeki Babilonu. I tak jak wtedy tęsknimy do wolności, do prawdziwego życia.

Nie chodzi o to, by demonizować rzeczywistość, ale o to, żeby po prostu bardzo świadomie zobaczyć naszą kruchą i grzeszną kondycję.

Grzech jest jak bandycki kredyt, którego odsetek nie jesteśmy w stanie za nic spłacić. Bandycki, bo zwykle działa bardzo subtelnie (jak liczne klauzule w umowach kredytowych).

Grzech potrafi ograbić nas dosłownie ze wszystkiego: pozbawić pieniędzy, miłości rodziny, a nawet wtrącić do więzienia. Moja osobista historia grzesznika, jest równie, jeśli nie bardziej tragiczna niż historie życia tych, których spotykamy na ulicy żebrzących o naszą pomoc. Tragiczna, bo swój początek ma w ludzkim grzechu, który bezlitośnie zabiera wszystko i wpędza w niewolę.

W jaki sposób pomóc takiemu żebrakowi czy bezdomnemu? Pierwsza myśl, która porusza nasze serce, to dać mu pieniądze. Dać coś ze swojego majątku. Nie zawsze to jest najwłaściwsze, ale to temat na inną okazję. Ważny tutaj jest ów obraz. Daję jakiś pieniądz by mu pomóc.

Właśnie tak reaguje Bóg na nasz grzech.

Bóg będąc bogaty w miłosierdzie, przez wielką swą miłość, jaką nas umiłował, i to nas umarłych na skutek naszych występków, razem z Chrystusem przywrócił do życia (…) aby przeogromne bogactwo swej łaski okazać przez dobroć względem nas, w Chrystusie Jezusie.

I dalej w dzisiejszej Ewangelii:Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne.

Bóg nie potrafi przejść wobec biedy naszego grzechu obojętnie. On jest bogaty. Jego skarbiec jest wypełniony miłosierdziem i miłością do człowieka. Wyciąga z tego skarbca najcenniejszą monetę jaką w nim ma – swojego Syna i wydaje Go za nas. Jego krwią spłaca wszystkie nasze długi i zobowiązania zaciągnięte przez grzech. Wykupuje nas z niewoli. Daje nam nowe życie i to nie tylko w tym wymiarze doczesnym, ale więcej: daje nam życie wieczne!

Jesteśmy dziś w samym centrum Ewangelii – dobrej Nowiny. Tak, jestem grzesznikiem! Nie ma jednak takiego grzechu, od którego nie byłbym wyzwolony przez śmierć Pana Jezusa. Jeśli tylko zechcę z wiarą przyjąć ten dar.

Uznać, że jestem grzesznikiem i nie wstydzić się, nie bać się poprosić Boga o pomoc. Przyjąć po prostu Ewangelię. Bo ona jest dla grzeszników! Dla nas! To jest zadanie na dziś, na półmetek Wielkiego Postu.

Za chwilę staniemy w kolejkach do konfesjonałów przed świętami, by wyznać nasze grzechy. Łacińskie Confessio ma podwójne znaczenie. Oznacza ono owo wyznanie grzechów, ale jednocześnie oznacza także wyznanie wiary. Gdy będziemy wyznawać nasze grzechy to bardzo świadomie wyznajmy Bogu, że wierzymy, że On ze swego miłosierdzia od tych grzechów nas wykupił. Wyznajmy, że w tej rozgrywce ostatnie słowo nie należy do grzechu, ale do Boga.

primi sui motori con e-max