#JednoSłowo

Czytaj więcej...Jedno Słowo

Czy jedno słowo to wystarczający pokarm dla serca człowieka na cały dzień. Przecież za jednym słowem tak niewiele się kryje, w słowotoku który do nas dociera każdego dnia, jedno słowo wydaje się być niewystarczjące, jest jak ziarnko piasku na pustyni. 

Kilkanaście lat temu, byłem z przyjaciółmi w Taize, tej malutkiej wiosce w Burgundii we Francji. Tam prócz pięknego śpiewu i atmosfery modlitwy, spotkałem się z ikoną Pana Jezusa z Przyjacielem (patryjarchą Menasem). Na tej ikonie Pan Jezus trzyma na swoim ramieniu Księgę Życia - Ewangelię, a stojący obok menas ma w ręku tylko mały zwój. Zastanawiałem się długo dlaczego tak jest. Jedno z tłumaczeń, które gdzieś wpadło mi w ręce było takie, że pierwsi chrześcijanie nosili ze sobą zwoje na których mieli zapisane jedno słowo, jedno zdanie z Ewangelii, którym starali się żyć na codzień. To było ich jakby życiowe motto. Tak niewiele, żeby żyć dobrze... jedno Słowo wystarczy.

O ile tylko czas pozwoli, każdego dnia jedno Słowo, które łatwo zapamiętać i łatwo rozważać przez cały dzień... aby Go spotkać.

ks. Marcin Cytrycki

fot. Wikipedia.com

Ofiarować

Czytaj więcej...Święto Ofiarowania Pańskiego, 2 luty 2017

W zeszłym tygodniu kolędowaliśmy w akademikach Politechniki Opolskiej. Jak co roku, był to czas wielu ciekawych spotkań ze studentami i pracownikami Politechniki mieszkającymi w akademikach, z tymi, którzy chcieli przyjąć księdza na krótką chwilę modlitwy, błogosławieństwa i rozmowy. Dzięki im wszystkim za zaproszenie, otwarte drzwi i serca.
Coś się jednak zmieniło w rzeczywistości życia w akademiku w przeciągu kilku ostatnich lat. 

Poznać

Czytaj więcej...Środa 4 tygodnia zwykłego

Doskonale Go znali. Z wszystkich ludzi w Palestynie, chyba właśnie mieszkańcy Nazaretu mogli poznać Jezusa najlepiej. Przecież właśnie tam żył najdłużej. Byli jego rówieśnikami, przyjaciółmi „z boiska” czy z synagogalnej „szkolnej ławy”. Spotykali się na ulicy, na targu, w synagodze. Korzystali z Jego usług ciesielskich.

Nazaret to była malutka miejscowość, w której wszyscy wszystkich znali i wszystko o wszystkich wiedzieli, a jednak… Skąd On to ma? Czy nie jest to cieśla, syn Maryi… znamy jego rodzinę.

Pokora

4 niedziela zwykła – rok A

Czytaj więcej...Dużo się nie pomylę, twierdząc, że dla wielu z nas najlepszym wyobrażeniem pokory jest „szara myszka cicho siedząca pod miotłą”. Tak się jakoś utarło w potocznym rozumieniu, że człowiek pokorny, to ktoś o niebiańskiej wręcz łagodności i cierpliwości. Przecież Pan Jezus również mówił o sobie, że mamy się uczyć od Niego, bo jest cichy i pokornego serca. Powierzchowna lektura dzisiejszych czytań również może w nas wzbudzić wrażenie, że mamy być życiowymi nieudacznikami, a wtedy Pan Bóg nas za te wszystkie porażki, prześladowania i niepowodzenia wynagrodzi w niebie. (Wiem, wiem, że nieco przerysowuję tę interpretację dzisiejszej Ewangelii… Mt 5, 1 – 12a). Przyznajmy, że nie jest to zbyt pociągająca wizja dla współczesnego człowieka. 

Pacemaker

Czytaj więcej...Wtorek 4 tygodnia zwykłego

Pacemaker (czyt. Pejsmejker) to doświadczony biegacz, maratończyk, który w czasie wyścigu biegnie pośród zawodników. Zwykle jest oznaczony specjalną opaską, albo też na jego plecach jest napisane w jakim czasie (czyli w jakim tempie (ang. pace) biegnie) dobiegnie do mety wyścigu. Ten, kto chce ukończyć maraton w określonym czasie, może „podłączyć” się pod takiego pacemakera i za nim równo biec.

Ale pacemeker zwykle jest też osobą, która służy biegaczom pomocą w czasie biegu. Doradza odpowiednie zachowania, kiedy się napić, kiedy można troszkę zwolnić/przyspieszyć, na co zwrócić uwagę itp. Taki trener, który biegnie razem z zawodnikiem.

Winniśmy wytrwale biec w wyznaczonych nam zawodach. Patrzmy na Jezusa, który nam w wierze przewodzi i ją wydoskonala… tak pisze dziś autor Listu do Hebrajczyków. Czy da się to prościej powiedzieć. Patrz na Jezusa, który tyle przeszedł dla Ciebie. I biegnij za Nim, słuchaj Jego rad. Bezwzględnie osiągniesz cel, choć może będziesz strudzony jak maratończyk po trudnym biegu. Ale czy w życiu coś co piękne przychodzi łatwo i bez trudu? 

 

Pryzmat

Czytaj więcej...Sobota 3 tygodnia zwykłego

Dawno, dawno temu, gdy byłem w szkole podstawowej, a zamiast lekcji przyrody była lekcje: biologii, geografii, chemii, fizyki, właśnie na tej ostatniej lekcji – na fizyce, przerabialiśmy dział optyki. Nasza pani, zaciemniła całą salę, zostawiając tylko drobną szczelinę w kotarach, przez którą wpadał ostry promień światła słonecznego. Mojego kolegę postawiła naprzeciw szczeliny z kartką papieru służącą za ekran. Na kartce pojawiła się biała smuga światła. Jakiego koloru jest ten promień? Oczywiście wszyscy odpowiedzieli, że biały. Z szuflady wyciągnęła szklany trójkątny przedmiot (jak się później okazało – pryzmat) i ustawiła go tak, że promień światła słonecznego, nim padł na kartkę przechodził przez ów przyrządzik. Na kartce papieru zamiast białej smugi, pojawiła się barwna tęcza. Pryzmat rozszczepił światło słońca i pozwolił nam zobaczyć prawdziwą naturę światła słonecznego – jego barwy składowe.

Wszystko

Czytaj więcej...Poniedziałek 4 tygodnia zwykłego

Po całym dniu nauczania, Jezus wraz z uczniami przeprawia się na drugą stronę Jeziora Galilejskiego. Prawdopodobnie jeszcze w nocy, albo o świcie docierają na drugi, niezwykle poszarpany i urwisty brzeg jeziora, do kraju Gerazeńczyków. Ten przypuszczalny czas wydarzeń jeszcze bardziej nadaje grozy opisanym wydarzeniom.

Wzrost

Czytaj więcej...Piątek 3 tygodnia zwykłego

Św. Marek jako jedyny przekazuje nam przypowieść Jezusa o Królestwie Bożym podobnym do nasienia wrzuconego w ziemię (Mk 4, 26 – 34). Choć rolnik zasiewa ziarno, to jednak nie ma zbyt dużego wpływu na tę wewnętrzną siłę, która jest w nim ukryta. To Bóg daje siłę do wzrostu. Rolnik może stworzyć odpowiednie warunki, by ziarno wydało obfitsze plony. Może zadbać o ziemię, albo też pozwolić by porosła ona chwastami. Ale nie ma wpływu na tę wewnętrzną siłę, która pcha ziarno do wzrostu.