2012/2013

31.12.2012 - moc Słowa

Poniedzialek, VII dzien Oktawy Bozego Narodzenia

Ewangelia na dzisiaj (J 1,1-18):

Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo. Ono było na początku u Boga. Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, co się stało. W Nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła. Pojawił się człowiek osłany przez Boga, Jan mu było na imię. Przyszedł on na świadectwo, aby zaświadczyć o Światłości, by wszyscy uwierzyli przez niego. Nie był on światłością, lecz posłanym, aby zaświadczyć o Światłości. Była Światłość prawdziwa, która oświeca każdego człowieka, gdy na świat przychodzi. Na świecie było Słowo, a świat stał się przez Nie, lecz świat Go nie poznał. Przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli. Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi, tym, którzy wierzą w imię Jego, którzy ani z krwi, ani z żądzy ciała, ani z woli męża, ale z Boga się narodzili. Słowo stało się ciałem i zamieszkało między nami. I oglądaliśmy Jego chwałę, chwałę, jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca, pełen łaski i prawdy. Jan daje o Nim świadectwo i głośno woła w słowach: „Ten był, o którym powiedziałem: Ten, który po mnie idzie, przewyższył mnie godnością, gdyż był wcześniej ode mnie”. Z Jego pełności wszyscyśmy otrzymali łaskę po łasce. Podczas gdy Prawo zostało nadane przez Mojżesza, łaska i prawda przyszły przez Jezusa Chrystusa. Boga nikt nigdy nie widział. Jednorodzony Bóg, który jest w łonie Ojca, o Nim pouczył.

Minutka ze Słowem:

Moc Słowa...

Słowo jest naprawdę bardzo ważne, słowo może błogosławić,  trzeba dbać o słowo - czasami jest strasznie trudno, mówię nie to co bym chciała. Mam zamysł powiedzenia czegoś dobrego i w ostatniej chwili coś się w głowie zmienia i wychodzi coś innego. 

Ewangeliczny Logos to oczywiście pojęcie nieporównywalnie głębsze, jest jednak coś wyjątkowego również w tym, iż jako ludzie zostaliśmy obdarzeni przez Stwórcę zdolnością formułowania słów. Możemy zamykać w nich nasze idee, nasze odczucia, nasze rozumienie, wypowiadać je, kierować do bliźniego i w ten sposób już nieodwołalnie zmieniać nasze otoczenie.  W tym wąskim i skromnym sensie musimy uznać, iż zostaliśmy przez Boga uzdolnieni do takich działań. Pan zaufał nam dając tak potężne narzędzie oddziaływania na innych ludzi.  Po naszej stronie jest wobec tego odpowiedzialność za skutki używania tej "mocy" słowa.  Nie jest to jednak proste, jakże często ulegamy pokusie "naciśnięcia na gaz" mimo potrzeby ograniczenia "prędkości" i zamiast zatrzymać się, przemyśleć, to zaczynamy mówić jeszcze więcej.

Na świecie było Słowo, … lecz świat Go nie poznał… Wszystkim tym jednak, którzy je przyjęli, dało moc, aby się stali się dziećmi Bożymi.

Panie, daj nam proszę pokorę w wypowiadaniu słów, obdarz nas zdolnością czynienia słowem dobra na ziemi. Daj nam poznać Twoje słowo, aby nasze słowa były jego zwierciadłem.

podpowiadają Monika i Leszek Adamczykowie

30.12.2012 - Synu, czemu nam to uczyniles?

Niedziela Świętej Rodziny

Ewangelia na dzisiaj (Łk 2,41-52):

Rodzice Jezusa chodzili co roku do Jerozolimy na Święto Paschy. Gdy miał lat dwanaście, udali się tam zwyczajem świątecznym. Kiedy wracali po skończonych uroczystościach, został Jezus w Jerozolimie, a tego nie zauważyli Jego Rodzice. Przypuszczając, że jest w towarzystwie pątników, uszli dzień drogi i szukali Go wśród krewnych i znajomych. Gdy Go nie znaleźli, wrócili do Jerozolimy, szukając Go.
Dopiero po trzech dniach odnaleźli Go w świątyni, gdzie siedział między nauczycielami, przysłuchiwał się im i zadawał pytania. Wszyscy zaś, którzy Go słuchali, byli zdumieni bystrością Jego umysłu i odpowiedziami. Na ten widok zdziwili się bardzo, a Jego Matka rzekła do Niego: „Synu, czemuś nam to uczynił? Oto ojciec Twój i ja z bólem serca szukaliśmy Ciebie”. Lecz On im odpowiedział: „Czemuście Mnie szukali? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca?”. Oni jednak nie zrozumieli tego, co im powiedział. Potem poszedł z nimi i wrócił do Nazaretu; i był im poddany. A Matka Jego chowała wiernie wszystkie te wspomnienia w swym sercu. Jezus zaś czynił postępy w mądrości, w latach i w łasce u Boga i u ludzi.

Minutka ze Slowem:

Synu czemuś nam to uczynił?

Dlaczego Maryja z Józefem aż trzy dni szukali Jezusa?  Dlaczego nie zawrócili od razu do świątyni, aby go tam odnaleźć? Zajęłoby to im wtedy tylko jeden dzień drogi. Musieli szukać go w innych niż świątynia miejscach. Dlaczego? Może dlatego, iż szukali małego Jezuska, który się zagubił, a w gruncie rzeczy oddalił się od nich młodzieniec wybierający świadomie określoną drogę?

Uczę się z tej Ewangelii kolejnej prawdy o życiu i dorastaniu człowieka. Młody człowiek się zmienia, a rodzice  tego nie dostrzegają i nagle, w  nie uzgodniony z nimi sposób, następuje usamodzielnienie się. Młody człowiek pozostaje w wybranej przez siebie "świątyni", a my nagle odkrywamy, iż nie ma go przy nas i zaczynamy paniczne poszukiwania, nie rozumiejąc gdzie jest miejsce naszego dziecka.  Nawet święta rodzina tego nie umiała, nawet Maryja musiała przejść przez kolejny etap "lęku i strachu", aby odnaleźć bardziej dojrzałego Jezusa.

Każda taka zmiana jest trudna dla rodziców, bo przestajemy być panami przeznaczenia i powołania naszych dzieci. Naszą rolą jest uświadomić sobie konieczność zagubienia i szukania młodego człowieka na naszej drodze z Jerozolimy. Tak być widać musi, gdyż jest to droga ku samodzielności.

Panie proszę, prowadź nasze dorastające dzieci, a nam daj mądrość Maryji i Józefa, abyśmy umieli po takich "zagubieniach" razem wracać do domu.

podpowiadająMonika i Leszek Adamczykowie

27.12.2012 - wierzę w Ciebie, Panie!

Czwartek  w oktawie Narodzenia Pańskiego (III dzień w Oktawie)

Ewangelia na dzisiaj (J 20, 2-8):

Pierwszego dnia po szabacie Maria Magdalena pobiegła i przybyła do Szymona Piotra i do drugiego ucznia, którego Jezus kochał, i rzekła do nich: Zabrano Pana z grobu i nie wiemy, gdzie Go położono. Wyszedł więc Piotr i ów drugi uczeń i szli do grobu. Biegli oni obydwaj razem, lecz ów drugi uczeń wyprzedził Piotra i przybył pierwszy do grobu. A kiedy się nachylił, zobaczył leżące płótna, jednakże nie wszedł do środka. Nadszedł potem także Szymon Piotr, idący za nim. Wszedł on do wnętrza grobu i ujrzał leżące płótna oraz chustę, która była na Jego głowie, leżącą nie razem z płótnami, ale oddzielnie zwiniętą na jednym miejscu. Wtedy wszedł do wnętrza także i ów drugi uczeń, który przybył pierwszy do grobu. Ujrzał i uwierzył.

Minutka ze Słowem:

wierzę w Ciebie, Panie!

Wczoraj zastanawialiśmy się nad tym, jaka jest nasza wiara. Dzisiejszy fragment Ewangelii skłania nas do kontynuacji rozważań na ten temat.

Nasza wiara jest piękna: przynosi miłość, pokój, wlewa w nasze serca nadzieję. Jednocześnie jest także bardzo trudna. W Liście do Hebrajczyków czytamy: Wiara zaś jest poręką tych dóbr, których się spodziewamy, dowodem tych rzeczywistości, których nie widzimy (Hbr 11,1). Wierzymy w Kogoś, kogo nie możemy zobaczyć, co dla niektórych może stanowić przeszkodę nie do przejścia. Wygodniej jest im powiedzieć „wierzę w pieniądz, bo mogę go dotknąć i zobaczyć, a Boga nikt nie widzi”, co mieliśmy okazję usłyszeć już niejednokrotnie. Często w naszej wierze jesteśmy wzrokowcami i oczekujemy od Boga namacalnych znaków, które pomogą nam wierzyć.

Pan Bóg mówi natomiast: Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli. Chciejmy każdego dnia umacniać naszą wiarę, by trwać przy Bogu z dziecięcą ufnością. Pomimo chwil zwątpienia.

Dobry Boże! Umacniaj naszą wiarę, abyśmy nigdy nie zwątpili w Twoją obecność. Prosimy Cię, otwieraj nasze oczy i serca, byśmy potrafili dostrzegać Ciebie i Twoje dzieła w naszym życiu. Bo Ty jesteś Emmanuelem, Bogiem z nami. Amen.

podpowiadają Marta Jasińska i Patryk Cyroń (narzeczeni)

29.12.2012 - potwierdzenie obietnicy!

Sobota, V Dzień w oktawie Narodzenia Pańskiego

Ewangelia na dzisiaj (Łk 2,22-35):

Gdy upłynęły dni ich oczyszczenia według Prawa Mojżeszowego, przynieśli Je do Jerozolimy, aby Je przedstawić Panu. Tak bowiem jest napisane w Prawie Pańskim: Każde pierworodne dziecko płci męskiej będzie poświęcone Panu. Mieli również złożyć w ofierze parę synogarlic albo dwa młode gołębie, zgodnie z przepisem Prawa Pańskiego. A żył w Jerozolimie człowiek, imieniem Symeon. Był to człowiek sprawiedliwy i pobożny, wyczekiwał pociechy Izraela, a Duch Święty spoczywał na nim. Jemu Duch Święty objawił, że nie ujrzy śmierci, aż zobaczy Mesjasza Pańskiego. Za natchnieniem więc Ducha przyszedł do świątyni. A gdy Rodzice wnosili Dzieciątko Jezus, aby postąpić z Nim według zwyczaju Prawa, on wziął Je w objęcia, błogosławił Boga i mówił: Teraz, o Władco, pozwól odejść słudze Twemu w pokoju, według Twojego słowa. Bo moje oczy ujrzały Twoje zbawienie, któreś przygotował wobec wszystkich narodów: światło na oświecenie pogan i chwałę ludu Twego, Izraela. A Jego ojciec i Matka dziwili się temu, co o Nim mówiono. Symeon zaś błogosławił Ich i rzekł do Maryi, Matki Jego: Oto Ten przeznaczony jest na upadek i na powstanie wielu w Izraelu, i na znak, któremu sprzeciwiać się będą. A Twoją duszę miecz przeniknie, aby na jaw wyszły zamysły serc wielu.

Minutka ze Słowem:

potwierdzenie obietnicy…

Nasz „minutkowy” tydzień rozpoczynaliśmy od rozważania dotyczącego Bożej obietnicy, pisaliśmy o tym, że Pan Bóg zawsze dotrzymuje danego nam słowa, musimy Mu tylko zaufać. Dziś, na zakończenie tygodnia naszych rozważań, Pan Bóg po raz kolejny daje nam Słowo, w którym ukazuje, że dotrzymuje obietnicy danej człowiekowi. Przypadek? Wiemy, że z pewnością nie.

W dzisiejszej Ewangelii ukazana jest scena ofiarowania Pana Jezusa w świątyni. Bardzo ważną rolę odgrywa postać Symeona, gdyż to właśnie on jest dla nas kolejnym potwierdzeniem na to, że Bóg dotrzymuje danego słowa. Słyszymy dziś o Symeonie: Jemu Duch Święty objawił, że nie ujrzy śmierci, aż zobaczy Mesjasza Pańskiego. Gdy spotkał Jezusa wiedział już, że spełniła się obietnica dana mu przez Pana.

Dobry Boże! Ty dajesz nam dzisiaj potwierdzenie na to, że wypełniasz daną obietnicę. Chcemy, aby Twoja wola wypełniała się w naszym życiu, byśmy mogli być dla innych świadectwem Twojej prawdziwej obecności.

podpowiadają Marta Jasińska i Patryk Cyroń

26.12.2012 - odważna wiara

II Dzień Świąt Narodzenia Pańskiego, św. Szczepana męczennika

Ewangelia na dzisiaj (Mt 10,17-22):

Jezus powiedział do swoich Apostołów: Miejcie się na baczności przed ludźmi! Będą was wydawać sądom i w swych synagogach będą was biczować. Nawet przed namiestników
i królów będą was wodzić z mego powodu, na świadectwo im i poganom. Kiedy was wydadzą, nie martwcie się o to, jak ani co macie mówić. W owej bowiem godzinie będzie wam poddane, co macie mówić, gdyż nie wy będziecie mówili, lecz Duch Ojca waszego będzie mówił przez was. Brat wyda brata na śmierć i ojciec syna; dzieci powstaną przeciw rodzicom i o śmierć ich przyprawią. Będziecie w nienawiści u wszystkich z powodu mego imienia. Lecz kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony.

Minutka ze Słowem:

odważna wiara…

W drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia, mimo wielkiej radości z przyjścia na świat Pana Jezusa, Kościół kieruje naszą uwagę na trudną tematykę męczeństwa. Dziś wspominamy postać św. Szczepana, męczennika, który do ostatnich chwil swojego życia trwał przy Bogu, przez co jest dla nas przykładem głębokiej wiary, wytrwałości i odwagi w dawaniu świadectwa.

Patrząc na osobę św. Szczepana możemy zadać sobie pytanie: Jaka jest moja wiara? Czy na codzień żyję nauką Chrystusa, czy może jestem „katolikiem od święta”? Doświadczamy różnych sytuacji, poprzez które mamy możliwość dawania świadectwa swoją postawą. Łatwiej jest nam dzielić się naszą wiarą w Duszpasterstwie Akademickim, wśród ludzi, którzy wyznają takie same wartości, jak my. Trudniej jest jednak czynić podobnie na uczelni, w rodzinie czy też w gronie znajomych, którzy mają odmienne poglądy w kwestii wiary.

W dzisiejszej Ewangelii Pan Jezus mówi do nas: Będziecie w nienawiści u wszystkich z powodu mego imienia. Lecz kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony (Mt 10, 22). Dlatego też mimo wielu przykrości, jakich doświadczamy przez wzgląd na naszą wiarę, bądźmy pełni nadziei i ufności, bo Pan Bóg zawsze jest przy nas i nie zostawi nas samych w tych trudnych chwilach.

Dobry Boże! Wiara jest łaską, którą otrzymujemy od Ciebie. Prosimy Cię, przymnóż nam wiary, abyśmy zawsze byli gotowi świadczyć o Tobie. Prosimy Cię także o wiarę dla tych, których serca wciąż są zamknięte na Twoje przyjście.

podpowiadają Marta Jasińska i Patryk Cyroń (narzeczeni)

28.12.2012 - którędy droga?

Piątek, IV dzień w oktawie Narodzenia Pańskiego, święto Świętych Młodzianków

Ewangelia na dzisiaj (Mt 2,13-18)

Gdy Mędrcy odjechali, oto anioł Pański ukazał się Józefowi we śnie i rzekł: Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę i uchodź do Egiptu; pozostań tam, aż ci powiem; bo Herod będzie szukał Dziecięcia, aby Je zgładzić. On wstał, wziął w nocy Dziecię i Jego Matkę i udał się do Egiptu; tam pozostał aż do śmierci Heroda. Tak miało się spełnić słowo, które Pan powiedział przez Proroka: Z Egiptu wezwałem Syna mego. Wtedy Herod widząc, że go Mędrcy zawiedli, wpadł w straszny gniew. Posłał /oprawców/ do Betlejem i całej okolicy i kazał pozabijać wszystkich chłopców w wieku do lat dwóch, stosownie do czasu, o którym się dowiedział od Mędrców. Wtedy spełniły się słowa proroka Jeremiasza: Krzyk usłyszano w Rama, płacz i jęk wielki. Rachel opłakuje swe dzieci i nie chce utulić się w żalu, bo ich już nie ma.

Minutka ze Słowem:

Którędy droga?

Dziś w Kościele wspominamy Świętych Młodzianków, najmłodszych męczenników, którzy zostali zabici z rozkazu Heroda, pełnemu nienawiści i rządzy władzy, obawiającemu się utraty swojej pozycji.

Podobnie i w życiu możemy spotkać ludzi, którzy jak król Herod bezwzględnie dążą do swoich celów i pragną osiągnąć sukces kosztem innych osób. Niejednokrotnie towarzyszy temu nienawiść. W tej sytuacji należy postawić sobie pytanie: czy taki sukces sprawia człowiekowi satysfakcję? czy ma sens? Do czego doprowadzi nas przysłowiowy „wyścig szczurów”? Mamy wybór: można wybrać drogę, wypełnioną egoizmem i w czasie próby, gdy będziemy mogli odnieść jakąkolwiek korzyść "iść po trupach" do celu. Można też pójść w przeciwną stronę i zamiast niepotrzebnej rywalizacji postawić na relację z drugim człowiekiem, wzajemną pomoc i współpracę.

Jedyne, do czego może doprowadzić nienawiść, to krzywda i cierpienie niewinnych osób. Nienawiść rodzi nienawiść. Nie odpowiadajmy złem na zło, ale starajmy się zawsze walczyć o dobro w naszym życiu.

Dobry Boże! Dodawaj nam sił i odwagi, abyśmy zawsze starali się dobrem zwyciężać każde zło, jakie napotkamy na naszej drodze. Bądź dla nas Światłem, abyśmy nigdy nie zabłądzili w ciemnościach.

podpowiadają Marta Jasińska i Patryk Cyroń (narzeczeni)

25.12.2012 - Narodziny Miłości!

Uroczystość Narodzenia Pańskiego

Ewangelia na dzisiaj (Łk 2, 15-20):

Gdy aniołowie odeszli od nich do nieba, pasterze mówili nawzajem do siebie: «Pójdźmy do Betlejem i zobaczmy, co się tam zdarzyło i o czym nam Pan oznajmił». Udali się też z pośpiechem i znaleźli Maryję, Józefa i Niemowlę, leżące w żłobie. Gdy Je ujrzeli, opowiedzieli o tym, co im zostało objawione o tym Dziecięciu. A wszyscy, którzy to słyszeli, dziwili się temu, co im pasterze opowiadali. Lecz Maryja zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu. A pasterze wrócili, wielbiąc i wysławiając Boga za wszystko, co słyszeli i widzieli, jak im to było powiedziane.

Minutka ze Słowem:

Narodziny Miłości

Gdy nadchodzą Święta bywa tak, że skupiamy się na tym, co zewnętrzne: na pięknej choince, bogato zastawionym stole, idealnie posprzątanym mieszkaniu. Czy to naprawdę jest najważniejsze? Spójrzmy dziś na Maryję, która w pokornym sercu skrywała swoje troski i radości, przeżywając w szczególny sposób wydarzenia tej wyjątkowej Nocy.

Znajdźmy dzisiaj chwilę, aby rozważyć tajemnicę Narodzin Boga. Otwórzmy nasze serca na przyjście Zbawiciela. Niech On narodzi się przede wszystkim w naszych sercach, napełniając je wiarą, nadzieją i miłością.

Panie Jezu! Ty jesteś źródłem Miłości. Niech Twoje Narodzenie będzie okazją do przemiany naszych serc, abyśmy potrafili miłować innych tak, jak Ty nas umiłowałeś.

podpowiadają Marta Jasińska i Patryk Cyroń (narzeczeni)