23.10.2012 - czujność oczekiwania

Wtorek XXIX tygodnia zwykłego

Ewangelia na dziś (Łk 12,35-38):

Niech będą przepasane biodra wasze i zapalone pochodnie! A wy [bądźcie] podobni do ludzi, oczekujących swego pana, kiedy z uczty weselnej powróci, aby mu zaraz otworzyć, gdy nadejdzie i zakołacze. Szczęśliwi owi słudzy, których pan zastanie czuwających, gdy nadejdzie. Zaprawdę, powiadam wam: Przepasze się i każe im zasiąść do stołu, a obchodząc będzie im usługiwał. Czy o drugiej, czy o trzeciej straży przyjdzie, szczęśliwi oni, gdy ich tak zastanie.

Minutka ze słowem:

czujność oczekiwania

Nie lubimy czekać. Najlepiej gdybyśmy mieli wszystko zaplanowane i gdyby Jezus zapowiedział każdą swoją wizytę. Do Ciebie przyjdę w piątek, a do Ciebie w niedzielę… Mam w pamięci Innsbruck i czekanie w niekończącej się kolejce do lekarza. Jedna godzina, dwie, trzy… Ile można czekać? Nie każdy był tej nocy czujny. Jedni rezygnowali z czekania, inni dopiero co przyszli, jeszcze inni towarzyszyli swoim bliskim, byli też tacy, którzy szaleli. Mnie i moim wiernym Przyjaciołom nie brakowało cierpliwości, chociaż zmęczenie dawało czasem w kość… Bardzo wtedy ujęła mnie postawa trzech osób, które tam ze mną były. Cały czas ks. Gienek, ks. Gabriel i Justyna czuwali. Nie musieli, bo to ja obserwowałam świat z nogami do góry, ale chcieli. Kiedy wróciliśmy do domu o 3 nad ranem czuwali inni. Zobaczyłam w tym dniu jak wiele osób czuwa: lekarze nad swoimi pacjentami, rodzice nad dziećmi, przyjaciele nad przyjaciółmi, pan na portierni i wielu innych… Wierzę, że czuwając wtedy ze mną, będą gotowi na przyjście Pana. Jezus każdego dnia przypomina: Szczęśliwi owi słudzy, których Pan zastanie czuwających, gdy nadejdzie.

Panie Jezu pomóż mi być gotowym na Twoje przyjście! Ty przychodzisz w różnych chwilach życia, szukasz we mnie przyjaciela; czekasz kiedy usiądę z Tobą i powiem „no to mów”. Uwielbiam Cię Jezu!

podpowiada Mirella Dopart

primi sui motori con e-max