2.11.2012 - "bądź wola Twoja"

Wspomnienie wszystkich wiernych zmarłych

Ewangelia na dzisiaj (J 14,1-6):

Jezus powiedział do swoich uczniów: „Niech się nie trwoży serce wasze. Wierzycie w Boga? I we Mnie wierzcie. W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce. A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przybędę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem. Znacie drogę, dokąd Ja idę”. Odezwał się do Niego Tomasz: „Panie, nie wiemy, dokąd idziesz. Jak więc możemy znać drogę?” Odpowiedział mu Jezus: „Ja jestem drogą, prawdą i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie”.

Minutka ze Słowem:

„bądź wola Twoja”

Kochamy Pana Boga! Uwielbiamy Go, dziękujemy Mu za wszystkie dobro jakie od Niego otrzymujemy. Prosimy, jeśli potrzebujemy Jego pomocy i cieszymy się, kiedy jest tak jak prosiliśmy. Uwielbiamy Go modlitwą, pieśnią, swym życiem. Chcemy całemu światu pokazać jak nasz Pan jest dobry! Jak bardzo Go kochamy za to, że jest i zawsze kocha. Mówimy o Nim – „Mój Przyjaciel! Jest moim najlepszym Przyjacielem, bo mogę o wszystkim z Nim pogadać. Nigdy mnie nie zawiódł!” Dużo by jeszcze można gadać jak bardzo jest dla nas ważny. Jest pięknie i miło, ale... wszystko do czasu, kiedy Pan Bóg coś postanowi bez naszej zgody. Wielu z nas reaguje na to złością. Każdy z nas się złości, ale u niektórych ta złość mija. Z czasem godzą się z tym, co Pan Bóg postanowił. Jednak niektórzy z nas obrażają się tak bardzo na Boga, że już nigdy więcej nie chcą z Nim „gadać”. Przestają w Niego wierzyć! Już Mu nie wierzą. Odchodzą gdzieś daleko - nie chcą Go znać. Są ludzie, którzy po trudnych, bolesnych wydarzeniach w ich życiu, odwracają się od Boga. Nagle Ten kochany i uwielbiany Przyjaciel, w ich oczach okazuje się kimś, kto wcale nie jest dobry! Jest beznadziejnym Bogiem, który tylko potrafi ranić...

Dziś jest dzień zadumy i refleksji o tych, którzy nas wyprzedzili w drodze do Pana! Dzisiaj szczególnie, wspominamy tych, którzy jeszcze całkiem niedawno byli z nami i cieszyli się życiem, tu na ziemi. Wczoraj podobnie jak i dziś odwiedzamy groby naszych bliskich zmarłych, których fizycznie już nie ma. Jednak Oni cały czas są z nami duchem. Często można odczuć ich obecność, wsparcie czy opiekę w naszym codziennym życiu. Nawet nie przypuszczamy ile razy Ci nasi kochani zmarli już nam pomogli. Ile razy nas ocalili w chwilach kiedy czyhało na nas jakieś niebezpieczeństwo. Czasem w jakiś dziwny sposób coś, co już dawno spisaliśmy na straty, nagle się odmieniło! Tak! To Pan Bóg czuwa nad nami, ale czuwają i nasi zmarli. Wielokrotnie Ci, których dziś z zadumą wspominamy, wstawiają się za nami u Boga. Dzięki temu, coś co zdawało się być niemożliwym, okazywało się być całkiem możliwym. Czasem w prostych rzeczach zwykłego dnia możemy odczuć, że Ktoś jest z nami i pomaga mimo, że go nie widać. To w sercu czujemy Jego, Jej obecność!

Obrażamy się i złościmy na Pana Boga kiedy nam odbiera kogoś bliskiego. To normalne, że w takich chwilach jest rozpacz i ból. Nie potrafimy się pogodzić z tym, że naszego taty, mamy czy córki... już nigdy nie będziemy mogli przytulić, ucałować na dobranoc czy po prostu się pokłócić. Kiedy umiera ktoś bliski pytamy: Dlaczego? I to, że jest to pytanie, nikogo nie dziwi. Dochodzi jeszcze często inne słowo: Tak Cię prosiłam...a Ty mnie nie wysłuchałeś!

Prosząc Boga o pomoc, odmawiając modlitwę wypowiadamy: bądź wola Twoja, jako w Niebie tak i na ziemi! Te słowa świadczą o tym, że cokolwiek Bóg zdecyduje, z każdą Jego decyzją się zgadzamy, a jednak...

 Na nagrobku mojego Taty są słowa: „Kiedy przestało bić serce Twe złote, pozostawiłeś nam żal, ból i tęsknotę!” Już wiele lat minęło jak Tata zmarł. Różnie bywało, ale żal, ból i tęsknota już zawsze będą. Myślę, że nie jest sztuką mówić bądź wola Twoja... i odchodzić od Boga kiedy jest inaczej niż według nas miało być. Sztuką jest prosić i liczyć się z tym, że wola Boga może być inna niż ta, której my od Niego wymagamy. Sztuką jest ufać Panu Bogu i pogodzić, zgadzać się z tym, co On dla nas przygotował.

Idę przecież przygotować wam miejsce. A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przybędę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem. Słowa, które niosą ze sobą nadzieję i ukojenie, kiedy już nie wiemy jak podejść do śmierci kogoś, kto jeszcze przed chwilą żył, był obok. Oni są nadal z nami, tylko w inny sposób. Znów się zobaczymy, tylko muszą się umeblować w swoim nowym, pięknym mieszkaniu, a wtedy...

Panie Jezu! Co jakiś czas odchodzi od nas ktoś z naszych bliskich. Daj nam siłę zrozumienia, że taka jest wola Nieba i tak właśnie ma być. Wszystkim naszym zmarłym daj piękne i spokojne mieszkanie w Niebie, gdzie kiedyś i my pójdziemy, by się cieszyć tym, że już na zawsze będziemy Razem!

podpowiada Gosia Sokołowska

primi sui motori con e-max