3.11.2012 - "Ludzie Boga" to MY!

Sobota XXX tygodnia zwykłego

Ewangelia na dzisiaj (Łk 14, 1.7-11):

Gdy Jezus przyszedł do domu pewnego przywódcy faryzeuszów, aby w szabat spożyć posiłek, oni Go śledzili. Opowiedział wówczas zaproszonym przypowieść, gdy zauważył jak sobie pierwsze miejsca wybierali. Tak mówił do nich. „Jeśli cię kto zaprosi na ucztę, nie zajmuj pierwszego miejsca, by czasem ktoś znakomitszy od ciebie nie był zaproszony przez niego. Wówczas przyjdzie ten, kto was obu zaprosił, i powie ci: „Ustąp temu miejsca”. I musiałabyś ze wstydem zająć ostatnie miejsce. Lecz gdy będziesz zaproszony, idź i usiądź na ostatnim miejscu. Wtedy przyjdzie gospodarz i powie ci: „Przyjacielu przesiądź się wyżej”. I spotka cię zaszczyt wobec wśród wszystkich współzawodników. Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony”.

Minutka ze słowem:

„Ludzie Boga” to MY!

Moja bardzo dobra koleżanka, odkąd pamiętam, zawsze słyszała ze strony swego ojca różnego rodzaju wyzwiska na swój temat. Co trochę powtarzał Jej, że jest beznadziejną córką, że nigdy jej nie chciał. W ogóle, to po co taki darmozjad się urodziła! W chwilach kiedy ojciec Dominiki był pijany, złość pod jej kierunkiem była jeszcze bardziej wzmożona. Bywało czasem i tak, że miałam „przyjemność” być świadkiem tego co dla Dominiki było bolesną codziennością. Coś strasznego! I dla Niej musiało wtedy to tym bardziej być bolesne. Wiele razy potem kiedy byłyśmy razem, żaliła mi się, że już nie daje rady, że już tego wszystkiego nie wytrzymuje. Cały czas poniżana przez swego ojca, sama nie potrafiła o sobie myśleć inaczej jak tylko źle! Wskutek tego wszystkiego, nie dostrzegała w sobie żadnych zalet. Widziała tylko same wady.

Dominika nadal na pytanie o swoje wady potrafi wiele ich wymienić i to bez zastanowienia. Pytając o zalety, już tak dobrze Jej to nie idzie. Jedni ludzie są właśnie tacy – nie potrafią siebie docenić nawet jak są w czymś dobrzy, a nawet najlepsi! Zwykle są gdzieś, z tyłu. Chcieliby być niewidzialni, niewidoczni tak żeby za bardzo nie zwracać na siebie uwagi. Są też inni ludzie. Ci zaś widzą w sobie wszystko co najlepsze, a nie zawsze tak jest. Rzeczywistość często bywa całkiem inna. Tzw. Człowiek typu „Narcyz”. We wszystkim jest najlepszy, wszystko najlepiej potrafi zrobić. Najlepiej wszystko wie i umie. Jest najpiękniejszy ze wszystkich.  No po prostu jest super czadowy i nie wiadomo jaki jeszcze. Ideał. Podczas rozmowy z takim człowiekiem, nie da się tak normalnie podyskutować, bo tylko i wyłącznie on ma rację. Wszyscy inni się nie znają. Takich ludzi niestety jest cały ogrom.

Jedni, stawiają siebie ponad wszystkich i nie liczą się z pozostałymi ludźmi. Myślą tylko o sobie. Jest im z tym dobrze mimo, że do ideału daleka droga. Drudzy, wielokrotnie są pięknymi ludźmi, od których wielu z nas mogłoby się uczyć życia…pięknego życia. Przez to jednak, że przez całe życie im ubliżano i tym samym wmówiono im, że są darmozjadami, którzy nic nie znaczą, Ci piękni ludzie uciekają, ukrywają się żeby nikt nie widział, że oni też są obok. Boją się tego, że ktoś znów ich zrani albo oni zranią innych, bo przecież: cóż innego może zrobić taki nieudacznik jak ja?

A przecież idzie o to, że każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony. Jeśli jeszcze nie tu na ziemi to już w Niebie na pewno!

Panie Jezu, dziękuję Tobie i całej „mojej Boskiej ekipie”! To dzięki Wam na hasło „Zróbmy razem coś pięknego” przychodziły natchnienia i myśli, którymi mogłam się podzielić w tym „minutowym” tygodniu z Wszystkimi Twoimi Ludźmi! Cieszę się, że opowiedziałam o kolejnych pięknych ludziach, których już spotkałam na swojej drodze. A droga jeszcze daleka przede mną, przed Nami! „Ludzie Boga” to MY, którzy żyjemy osobno, a jednak zawsze razem! Dziękuje Ci, za każdego człowieka, którego mi dajesz, który jest DAR-em! Emmanuel…Manuel – Bóg z Nami zawsze i wszędzie!

podpowiada Gosia Sokołowska

primi sui motori con e-max