17.11.2012 - sukcesor wiary?!

Sobota XXXII tygodnia zwykłego

Ewangelia na dzisiaj (Łk 18, 1-8):

Jezus opowiedział swoim uczniom przypowieść o tym, że zawsze powinni się modlić i nie ustawać: „W pewnym mieście żył sędzia, który Boga się nie bał i nie liczył się z ludźmi. W tym samym mieście żyła wdowa, która przychodziła do niego z prośbą: «Obroń mnie przed moim przeciwnikiem». Przez pewien czas nie chciał». Lecz potem rzekł do siebie: «Chociaż Boga się nie boję ani z ludźmi się nie liczę, to jednak ponieważ naprzykrza mi się ta wdowa, wezmę ją w obronę, żeby nie przychodziła bez końca i nie zadręczała mnie»”. I Pan dodał: „Słuchajcie, co ten niesprawiedliwy sędzia mówi. A Bóg czyż nie weźmie w obronę swoich wybranych, którzy dniem i nocą wołają do Niego, i czy będzie zwlekał w ich sprawie? Powiadam wam, że prędko weźmie ich w obronę. Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?”

Minutka ze słowem:

sukcesor wiary?!

Kiedyś tak sobie marzyłam, że gdyby Pan Bóg chciał mi dać jakiś taki wyjątkowy dar, to chciałabym, aby dał mi dar modlitwy wstawienniczej. Abym tak z pokorą i w cichości serca modląc się wypraszała ludziom u Boga potrzebne łaski!

Czas na misjach uświadomił mi potęgę modlitwy. Wierzyłam w siłę modlitwy już przed wyjazdem, ale pobyt w Peru jeszcze mocniej uświadomił mi jej moc! To, co zadziwiało mnie najbardziej, to to, że mogę modlić się za osobę, która stoi obok mnie, a ona nigdy o tym się nie dowie. Mogę to robić także i tu, ale tam, w ogromie biedy, często większej moralnie niż materialnie i w czasie latynoskim, który jest spokojniejszy niż nasz europejski, starałam się czas drogi czy oczekiwania na spotkanie wypełnić modlitwą za tych, których spotkam. Za każdym razem przed wyjazdami z panią Alcirą, pracownicą socjalną, modliłam się za wszystkich, których spotkamy. Stało się to taką moją tradycją. Do tego stopnia, ze pani Alcira mówiła: „Sofia jedzie z nami i modliła się dużo, więc wszystko pójdzie lepiej”. I tak było! Ale to nie moja zasługa, ale Pana Boga, który przez to umacniał moją wiarę!

Jak modlitwa, to wiadomo też wiara, a jak wiara, to Pan Bóg! Te trzy „rzeczy” zawsze idą w razem. Każdy z nas potrzebuje bodźców, które popychałyby do większej modlitwy, a przez to do większej wiary! Żyjemy w takich, a nie innych czasach i myślę, że teraz jeszcze bardziej potrzebujemy bodźców, które przybliżyłyby nam Osobę Boga. Nie jest to łatwe, ale musimy wiedzieć, że On pojawia się we wszystkim! Zachwycam się ogromnie, gdy Go odnajduję w poezji! Dziś przypomniał mi się pewien wiersz Jana Kasprowicza:

Bo gdzież jest większy Pan i Król i Władca?

Gdzież moc Ci równa i równa potęga?

Tyś, Boże, ziarnem i kłosem, i listkiem,

Wszystko przez Ciebie i Ty jesteś Wszystkiem,

i przez Cię wszystko, Nieśmiertelny Panie,

na nieśmiertelne w Tobie królowanie.

Gdzież moc Ci równa? Gdzież równa potęga?

Gdzież jest ten płomień, co skry Twej dosięga?

Gromem przemawiasz w łyskającej tuczy,

głos Twój morzami i wulkanem huczy,

trzęsieniem ziemi ogłasza Twe wieści

lub słodko szumi, szemrze i szeleści.

Straszliwy bywasz w Swym monarszym gniewie:

rozkwitłe pola zatapiasz w ulewie,

żagwią pożarów godzisz nam w zagrody,

bijesz dobytek i zatruwasz wody.

Lecz kto opiece Twej się odda szczerze

tego Twa łaska od złego ustrzeże.

Bo czyjaż dobroć Twych rozmiarów sięga?

Gdzież moc Ci równa i równa potęga?

Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie? Myśląc o tym, co Pan Jezus mówi nam w dzisiejszej Ewangelii, przychodzi mi na myśl pewne słowo: sukcesja. Dlaczego właśnie to slowo? Bo w pewnym sensie my jesteśmy odpowiedzialni za to, czy Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie. Jesteśmykontynuatorami, sukcesorami wiary tych, którzy byli przed nami. Od nas zależy jak i czy przekażemy wiarę tym, którzy przyjdą po nas. Od nas zależy czy z naszej ludzkiej spuścizny ktoś będzie w stanie czerpać zachwyt nad Bogiem i czy spuścizna naszego życia porwie innych do Boga, tak jak mnie porywa dziś spuścizna poezji, w której odnajduję mojego Boga! Starajmy się czerpać wiarę od tych, którzy byli przed nami, aby ci, którzy przyjdą po nas byli tymi, u których Syn Człowieczy znajdzie wiarę gdy przyjdzie.

Panie Jezu pomóż mi być dobrym sukcesorem wiary!

podpowiada Zosia Sokołowska, świecka misjonarka w Peru

primi sui motori con e-max