2012/2013

15.04.2012 - Pokój Wam!

Niedziela Bożego Miłosierdzia

Spotykamy na co dzień ludzi prostych, obdarzonych wyjątkową mądrością, którzy z łatwością zawstydzić mogliby profesorów teologii. Spotykamy ludzi na pozór słabych i bezradnych, którzy jednak posiadają jakąś wewnętrzną moc i odwagę. Ich niczym nie podważoną nadzieję i bezgraniczną ufność, możemy porównać jedynie do wiary jaką mieli prześladowani, pierwsi chrześcijanie. Niemal codziennie doświadczamy realnej, fizycznej obecności Boga w naszym życiu lub życiu naszych bliskich i znajomych. Jezus każdego dnia  dokonuje cudów: uzdrawia,  leczy ciała i serca, odpędza złe duchy, chroni od nieszczęść, obdarza darami i jest z nami zawsze.

My jednak nieustannie, ciągle na nowo żądamy kolejnych dowodów na Jego obecność. Mimo że setki, tysiące razy wkładamy palce w jego zakrwawione rany, z przykrością zauważamy, że naszej wiary nie możemy porównać nawet do ziarnka gorczycy. Przez grzech dopuszczamy się zdrady i zrywamy nić, którą On połączył nas ze sobą przez Chrzest i Zmartwychwstanie. Jego wierność jest jednak niewzruszona i przewyższa wymiar naszego wiarołomstwa i grzechu. Inny bóg już dawno dokonałby na nas totalnej masakry!

On, nasz nieskończenie Miłosierny Bóg, otwiera coraz szerzej Swój zakrwawiony bok i wysyła „promienie miłosierdzia”, obmywa nasze grzeszne dusze swoją krwią i wodą. Podobnie jak owego pierwszego dnia tygodnia, tam, gdzie przebywali uczniowie…. (patrz: J 20, 19 – 31),  otwiera zamknięte drzwi naszego serca i przez usta kapłana, na którego tchnął Swojego Ducha i obdarzył władzą odpuszczania grzechów,  mówi do nas (w sakramencie pokuty)  spokojnym i leczącym głosem-  Pokój wam!

podpowiadają Renia i Andrzej Łukasiewiczowie

14.04.2012 - idźcie na cały świat!

Sobota w Oktawie Wielkanocy

Podczas ostatnich wakacji moi przyjaciele uczestniczyli w ewangelizacji Przystanek Jezus. Słuchałam radia nadającego na żywo relacje z tamtego miejsca. Pan Bóg tak pięknie się nimi posługiwał. W krótkich wiadomościach było widać tyle radości i spełnienia w ich słowach. Wtedy czułam, że też bym tak chciała. Cóż… mnie tam być nie mogło. Szyłam kolejnego misia z Zosią, która akurat miała ochotę na zagarnięcie tej samej nitki, co Franek. Jak to dzieci…

Moje serce nieraz tęskni za słowami: Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu (patrz: Mk 16, 9-15). Daleko pójść nie mogę… Mój cały świat, to kilka ulic wokoło, mój dom i te stworzenia, które czasem sprawiają, że mam ochotę wystrzelić się w kosmos. Czy oznacza to, że skoro nie mogę pójść gdzieś dalej to, to co bliskie nie jest godne głoszenia ewangelii? Wręcz przeciwnie! Jestem tym, kogo Bóg posłał do głoszenia Słowa może w najtrudniejszy sposób, przez świadectwo życia. Też nim jesteś. Kiedy pragniesz ewangelizować to co dalekie, najpierw spójrz wokół siebie, będziesz wiedział czy już czas wyruszać.

podpowiada Halinka Kamińska

11.04.2012 - Bóg pragnie Ci błogosławić!

 

Środa w Oktawie Wielkanocy

Lecz oczy ich były niejako na uwięzi, tak że Go nie poznali (patrz: Łk 24, 13-35). W zeszłym roku podczas Wielkiego Postu podjęłam decyzję, że nie będę oglądać wieczorem mojego ulubionego serialu, a czas ten oddam rodzinie. Przeczuwałam, że coś jest nie tak, kiedy zasiadałam przed telewizorem, żyjąc przez chwilę cudzym, zmyślonym życiem, swoje odkładając na bok. Minął Wielki Post, a ja nie wróciłam do tamtego zwyczaju. Wieczory stały się spokojne, bo już nie było czegoś, co sztucznie je ograniczało. Moje oczy były na uwięzi.

Są jednak inne rzeczy, do których się przywiązujemy. Po pewnym czasie możemy nawet nie zdawać sobie sprawy jak bardzo jesteśmy związani. Najczęściej wystarczy raz obdarzyć kobietę nieczystym spojrzeniem, raz przełączyć kanał telewizyjny na kanał erotyczny, raz poczuć gorycz, raz zaniedbać spowiedź itd…, by każda z tych rzeczy oplotła wokół nas ciasne pęta.

Jeśli zobaczyłeś teraz swoje związanie, to Bóg Cię pragnie wyzwolić! Gdy zajął z nimi miejsce u stołu, wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał go i dawał im. Wtedy otworzyły się im oczy i poznali Go. Zaproś Go do stołu swojego życia, poproś o błogosławieństwo. Bóg pragnie Ci błogosławić! Proś każdego dnia. Warunek jest jeden: to Ty musisz wykonać pierwszy krok. Nie są to słowa dzisiejszej ewangelii, ale nie umiem nie podzielić się w tej chwili nimi: Zaklinam was, córki jerozolimskie, na gazele, na łanie pól: Nie budźcie ze snu, nie rozbudzajcie ukochanej, póki nie zechce sama (Pnp 2, 7). Ja zechciałam, poprosiłam kapłana o modlitwę, po czym zaczęłam doświadczać Zmartwychwstania Jezusa w każdej dziedzinie mojego życia.

podpowiada Halinka Kamińska

13.04.2012 - powrót do łowienia!

Piątek w Oktawie Wielkanocy

Piotrze, jak mogłeś?! Po trzech latach wspólnego życia z Jezusem, po tym jak widziałeś wskrzeszenia, uzdrowienia, po tym jak doświadczyłeś potęgi Jego słowa, kiedy uciszyła się burza, po tym jak nasyciłeś się wraz z pięcioma tysiącami innych tylko pięcioma bochenkami chleba, jak mogłeś iść po Jego śmierci po prostu łowić ryby?! Jak mogłeś wrócić do tego co robiłeś zanim On cię wezwał? Właśnie… jak mogłeś? Rozumiem Piotra. Jak wielu z nas pamięta swoją młodzieńczą gorliwość, zapał w pełnieniu służby w Kościele? Jak wielu po latach przestaje być wiernym?

Kiedyś odpowiedziałam na wezwanie Jezusa, uznając Go za swego Pana i Zbawiciela. Każdy dzień był spotkaniem z Nim w Słowie i Eucharystii. Przeszłam formację oazową i mogłam podjąć posługę animatorską we wspólnocie i rekolekcjach. Był to piękny czas otrzymywania wielu darów, czas  bliskiej relacji z Jezusem. Potem studia, małżeństwo, pierwszy syn i ja coraz mniej wierna. Dziękuję Bogu, że On był wierny, że stanął przede mną w potrzebie. Potrzebował mojej pomocy, kiedy najmłodszy nasz syn urodził się bardzo chory. Widziałam Go cierpiącego, wiem, że to Pan sprawił, że Franek żyje. Wraz z nim ofiarował mi nowe życie. Żaden z uczniów nie odważył się zadać Mu pytania: „Kto Ty jesteś?”, bo wiedzieli, że to jest Pan (patrz: 21, 1-14). Wiedziałam, że we Franiu przyszedł Pan do mnie.

Proszę Cię Jezu za wszystkimi, takimi jak ja, jak Piotr, by ujrzeli Cię przychodzącego i poznali czas Twojej łaski.

podpowiada Halinka Kamińska

10.04.2012 - widziałam Pana!

wtorek w Oktawie Wielkanocy

W zeszłym roku przed świętem Zesłania Ducha Św. uczestniczyłam wraz z mężem Tomaszem w kursie „Rejs z Duchem Świętym”. W czasie jednej z Adoracji zachęcono nas, abyśmy podchodzili do Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie i adorowali Go w sposób osobisty. Po chwili ciszy usłyszałam głos kapłana: Tomaszu chodź! Kapłan powtórzył te słowa kilka razy. Tomasz wstał i to co zrobił zaskoczyło mnie bardzo: uniósł monstrancję i przytulił ją.

Dobry Boże, za to, że wezwałeś mojego męża po imieniu, za to wszystko co wydarzyło się pomiędzy nim a Tobą, kiedy przytulał Cię do serca, za łzy które widziałam, dziękuję.

Niewiasto, czemu płaczesz?
Widziałam Pana i to mi powiedział
(patrz: J 20, 11-18)

podpowiada Halinka Kamińska

12.04.2012 - macie tu coś do jedzenia?

Czwartek w Oktawie Wielkanocy

Jezus kilka razy po swym zmartwychwstaniu prosił o jedzenie (patrz: Łk 24, 35-48). Łamał chleb, jadł ryby. Gdyby w obecności przelęknionych uczniów dokonał wtedy wskrzeszenia, byłoby im łatwiej Go poznać, uwierzyć, że żyje. Dlaczego chciał, by w ten sposób Go poznali? Wracam myślami do wieczernika, kiedy po raz ostatni spożywał z nimi Paschę, łamał chleb mówiąc: To jest ciało moje. Wiem, że Jezus niczego nie czynił bez powodu. Każdy Jego gest był ważny.

To prawda, że łatwo uwierzyć Chrystusowi, który wskrzesza. O wiele trudniej Jego słowom: To JEST ciało moje. Myślę, że Zmartwychwstały Jezus z nimi jadał,  by przypomnieli sobie tamtą, tak ważną chwilę ostatniego z nimi posiłku. Dziś Jezus sam, we własnej osobie nie staje przed nami by czynić cuda. Staje w cudzie największym, w obecności w małym kawałku chleba, w Najświętszym Sakramencie.

Dziękuję Ci Boże! Dziękuję za słowa kapłana, który klęcząc i adorując Ciebie powiedział: „To ja, dla Ciebie, który w tym małym kawałku chleba…” Panie Boże, chcę Ci dziś podziękować za wszystkich, którzy w sposób szczególny żyją dla Ciebie. Za wszystkie osoby konsekrowane. Proszę byś Ty, prawdziwie obecny w małej Hostii, był ich siłą każdego dnia.

podpowiada Halinka Kamińska

9.04.2012 - idź do Galilei!

Poniedziałek w Oktawie Wielkanocy

Moje serce nie umie przejść obojętnie, kiedy słyszę słowo: Galilea. Tak nazywała się wspólnota, w której przez usta braci i sióstr usłyszałam o Jezusie, który mnie kocha i tą miłością zbawia. Wspólnota była dla mnie jak Anioł, który przemówił do niewiast w dzisiejszej ewangelii. Kiedy moje serce było już gotowe przyszedł On sam i stał się moim Panem. Tamtej Galilei już nie ma. W zeszłym roku pojechałam z rodziną do Stryszawy do innej wspólnoty o nazwie Galilea, by wraz z nimi przeżyć czas Triduum Paschalnego. Tam Bóg bardzo wyraźnie upomniał się o nas. Pokazał, że „dary łaski są nieodwołalne”; pokazał, że wszystko, czym kiedyś nas obdarował nadal w nas żyje. Zaprosił do powrotu do źródła, którym jest On sam.

Jeśli dziś czujesz, że to, co w Twoim sercu, zostało przykurzone, jeśli czujesz coś, co nazwałbyś tęsknotą, to dziś Bóg mówi do Ciebie: Nie bój się! (patrz: Mt 28, 8-15). Idź do Galilei! Idź do Twojej Galilei!

Jestem przekonana, że nie ma w tym przypadku, a jest to wielka łaska, że moją pierwszą wspólnotą była Galilea, a na miejsce gdzie dobry Bóg przez obmycie nóg w liturgii Wielkiego Czwartku, adorację krzyża w Wielki Piątek, przyszedł, by zmartwychwstać w moim sercu w Wielką Sobotę, wybrał Galileę w Stryszawie.

podpowiada Halinka Kamińska