2012/2013

1.04.2012 - nie trzeba wiele!

 

Niedziela Palmowa

Czasami wydaje nam się, że nie mamy nic, co moglibyśmy ofiarować. Czasem chcemy trwać przy Panu i służyć, ale po krótkim czasie rezygnujemy, bo dochodzimy do wniosku, że nie mamy zbyt wiele do podarowania. Chcielibyśmy dać jak najwięcej, jak najpiękniej. Oczywiście nie ma w tym nic złego, jednakże często poszukując tego, co wielkie, zapominamy o tym, co już posiadamy. Skupiamy się, by ofiarować z siebie jak najwięcej, nawet, jeśli jest to ponad nasze możliwości. Dzisiejsza Ewangelia pokazuje nam jednak, że nie trzeba wiele. Pan Jezus prosi uczniów, aby przyprowadzili mu oślę, by mógł wjechać na nim do Jerozolimy (patrz: Mk 11, 1-10). Nie oczekuje od nich, że zgromadzą Mu wspaniały i bogaty orszak, wystarczy Mu tylko oślę. Nic więcej. Każdy dawał to, co mógł; to, co posiadał. Jedni kładli swoje płaszcze na ziemi, inni słali zielone gałązki. Nie było czerwonych dywanów, było jedynie to, co proste; to, co każdy był w stanie przynieść.

Pan Jezus mówi dziś do nas: Nie trzeba wiele! Sam posłużył się osłem, który w zupełności Mu wystarczył. Dlatego wystarczy Mu także moje słabe i często niedoskonałe serce. Wystarczy, bym trwał przy Nim z tym, co posiadam.

Mój Drogi Jezu. Ty wjeżdżając do Jerozolimy posłużyłeś się jedynie osłem. Proszę, weź także moje serce; takie, jakie jest. Nie mam wiele, nie mam nic wielkiego. Ale Ty mówisz dziś do mnie, że wcale wiele nie trzeba. Dlatego daję Ci to, co mam. Przyjmij mnie Panie i uczyń Swoim narzędziem.

podpowiada Marta Jasińska

31.03.2012 - jawna niesprawiedliwość?

 

sobota V tygodnia Wielkiego Postu

Przeznaczenie. Czy jest coś takiego? Czy można uciec, zażegnać, zmienić niesprawiedliwe wyroki na końcu których jest cierpienie? A może jednak inaczej? Może niektóre sprawy muszą się zdarzyć, aby dostrzec chwałę Bożą. Dlaczego faryzeusze “chroniąc” naród skazują sprawiedliwego?  (patrz: J 11, 45-57). Dlaczego ginęli ludzie w obozach koncentracyjnych? Dlaczego w wyniku złych ludzkich decyzji cierpią inni? Nie znajduję odpowiedzi na te wątpliwości, ale droga którą wyznacza mi Pan Jezus, każe odnajdować w tych sytuacjach źródło mojego kontaktu z Bogiem; mój udział w Jego cierpieniu i widzieć w tym sens większy niż w sprawiedliwych decyzjach. Prawdziwa wolność rodzi się na krzyżu, a nie w sprawiedliwych decyzjach.

Panie Jezu, pomagaj mi znaleźć sens we wszystkich niesprawiedliwościach, które muszę w życiu przyjąć.

podpowiadają Monika i Leszek Adamczykowie

28.03.2012 - wyzwalająca moc nauki Jezusa!

 

środa V tygodnia Wielkiego Postu

Jezus powiedział do Żydów, którzy Mu uwierzyli: Jeżeli będziecie trwać w nauce mojej, będziecie prawdziwie moimi uczniami i poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli (patrz: J 8, 31-42).

Nauka, wskazanie, kierowanie, wychowanie.  Wszystkie te słowa oznaczają zestaw prawideł i reguł postępowania. Czasami nie potrafimy i nie widzimy istoty rzeczy, którą się zajmujemy. Wydaje nam się, iż wszystko już wiemy, że jeżeli pojęliśmy jakąś naukę, to jesteśmy „mądrzy”.  Jakże często jednak okazuje się, iż świat jest znacznie bardziej skomplikowany, że otaczająca nas rzeczywistość nie poddaje się naszemu „chciejstwu”.  Dopiero uporczywe trwanie, stosowanie, doskonalenie, dbanie o wszystkie elementy przyjętej nauki zaczyna przed nami odsłaniać wewnętrzny sens tego, czym się zajmujemy. Tak też jest z nauką Chrystusa, trzeba w niej trwać “po uszy”! Nie wolno odrzucać niektórych jej elementów, ale należy przyjąć wszystkie zasady tej nauki! Bez szemrania! Nagrodą za takie trwanie w nauce Chrystusa będzie odkrycie prawdy i sensu życia oraz świata, a to da nam prawdziwą wolność, o którą biją się wszyscy we współczesnym świecie.

Dziękuję Ci Panie za Twoją naukę, która daje spełnienie i wolność. Daj mi tyle sił, abym dzień po dniu trwał w Twojej nauce i stosował ją w całości.

podpowiadają Monika i Leszek Adamczykowie

30.03.2012 - zmartwychwstanie dowodem na boskość

 

piątek V tygodnia Wielkiego Postu

Żydzi porwali kamienie i chcieli kamienować Jezusa za bluźnierstwo; za to, że będąc człowiekiem uważał siebie za Boga (patrz: J 10, 31-42). Czytając te słowa przed moimi oczami staje osoba, którą bardzo dobrze znam, a która od ostatnich kilku lat zajmuje się bioenergoterapią i z całym przekonaniem mówi, że jest jak Jezus Chrystus. Mam wrażenie, że obecnie ludzi, którzy bluźnią jest całe mnóstwo. Znanym przykładem jest indyjski mistrz duchowy Sai Baba. Chęć bycia Bogiem towarzyszy ludziom od zawsze, na tym polegał przecież pierwszy grzech Adama i Ewy. Patrząc ponownie na Żydów, którzy zarzucali Jezusowi bluźnierstwo poniekąd jestem w stanie ich zrozumieć, gdyż nie znali oni jeszcze prawdy o zmartwychwstaniu. Bóstwo Jezusa Chrystusa ukazało się światu w całej pełni dopiero w momencie zmartwychwstania. Żaden człowiek za wyjątkiem Jezusa Chrystusa nie pokonał własnej śmierci zmartwychwstając i to jest dla mnie niezbity dowód na to, że tylko On jest jedynym Bogiem.

Panie Jezu, dziękuję Ci za Twoją śmierć i Twoje zmartwychwstanie, które jest czymś naprawdę niezwykłym i nikt nie może przejść wobec tego faktu obojętnie.

podpowiadają Monika i Leszek Adamczykowie

27.03.2012 - jałowe dyskusje

 

wtorek V tygodnia Wielkiego Postu

Pamiętam wiele takich rozmów, w których zupełnie nie potrafiłem znaleźć wspólnego języka z osobą, z którą rozmawiałem. Wyglądało to tak, jakbyśmy nadawali na innych falach, zaś kontynuowanie takiej rozmowy zdawało się być bezcelowe.

Podobne odczucia miał chyba Jezus w czasie rozmowy z faryzeuszami. Jezus powiedział: Przede wszystkim po cóż jeszcze do was mówię (patrz: J 8, 21-30). Jego odpowiedź pokazuje, że jest już zniecierpliwiony i wyraźnie nie chce kontynuować tej dysputy filozoficznej. Kończy rozmowę stwierdzeniem Gdy wywyższycie Syna Człowieczego, wtedy poznacie, że Ja jestem. I tak czasem bywa, że trzeba przerwać jałową dyskusję, doświadczyć czegoś, a po jakimś czasie wszystko zobaczymy jakby w nowym świetle. Nasuwa mi się jeszcze jedna myśl, dopóki nie doświadczę, że Bóg umarł dla mnie osobiście, dopóki wszelkie rozmowy na temat wiary są tylko na poziomie rozumu, a nie serca.

Panie Jezu, proszę Cię o doświadczenie twojej wielkiej miłości do mnie, daj mi zrozumieć, że umarłeś na krzyżu dla mnie osobiście.

podpowiadają Monika i Leszek Adamczykowie

29.03.2012 - celem, życie wieczne!

 

czwartek V tygodnia Wielkiego Postu

Jeśli kto zachowa moją naukę, nie zazna śmierci na wieki (patrz: J 8, 51-59). W tym zdaniu wyjętym z dzisiejszej Ewangelii zawarta jest wspaniała obietnica. Obietnica życia wiecznego. A we mnie jest wiele pytań. Jak często myślę o życiu wiecznym? Czy czekam na nie? Czy zgłębiam temat co zrobić, żeby tam się znaleźć? Przyznam szczerze, że raczej żyję dniem dzisiejszym i zadaję sobie pytania z zupełnie innego zestawu: Co zrobić, żeby moje dzieci jak najlepiej wykształcić? Co zrobić, żeby być zdrowym? Co zrobić, żeby osiągnąć jak najlepszy wynik na egzaminie? Wszystkie te sprawy są ważne, ale jednak w perspektywie życia wiecznego są już nie tak ważne jak to, co zrobić, aby zdać najważniejszy egzamin w życiu; egzamin dotyczący miłości do Boga i bliźniego; egzamin, który uprawni mnie do życia w Niebie. Jedynym moim nauczycielem na tej drodze ku wieczności jest Jezus Chrystus, który od Boga pochodzi i zna Ojca i na pewno pomoże mi, jeśli tylko będzie widział zaangażowanie w sprawę wieczności z mojej strony.

Panie Jezu, nie pozwól abym kiedykolwiek w codziennym zabieganiu zapomniała o moim ostatecznym celu życia na ziemi jakim jest Niebo. Spraw, abym wszystkie codzienne troski widziała zawsze w perspektywie wieczności.

podpowiadają Monika i Leszek Adamczykowie

26.03.2012 - Bóg potrzebuje mojego TAK!

 

Uroczystość Zwiastowania Pańskiego

Zachwyca mnie zwyczaj przerywania na moment swojej pracy i odmawiania modlitwy Anioł Pański w chwili, gdy o godzinie 12.00 w południe biją dzwony na wieżach kościołów. Staram się kultywować ten zwyczaj. Jak ważne jest Zwiastowanie, skoro Kościół przypomina o nim codziennie jednocząc się w modlitwie Anioł Pański. A dzisiaj, w Dniu Zwiastowania, myślę, że modlitwę tę można odmawiać nieustannie.

Najważniejszą osobą dzisiejszego dnia jest Maryja i jej TAK w odpowiedzi na Boże powołanie. Zastanawiam się, dlaczego Bóg potrzebował człowieka i jego zgody do realizacji swoich planów? Dlaczego Bóg nie stworzył Jezusa, podobnie jak Adama – z gliny?  Kim byłby Jezus gdyby nie urodził się z Maryi? Czy można być prawdziwym człowiekiem bez swojej historii? Każdy z nas ma swoją historię i ona nas tworzy…

Jestem przekonana, że Bóg każdego z nas bardzo potrzebuje, aby zwiastować dobro na ziemi. Bóg nas nieustannie powołuje do jakiegoś dobra dla tego świata. Potrzebuje naszego TAK, aby to dobro się wydarzyło.  Jak już powiemy TAK, to w naszych sercach i głowach zaczyna rodzić się szereg pytań i wątpliwości. Tak też zareagowała Maryja: Jakże się to stanie, skoro nie znam męża? (patrz: Łk 1, 26-38). Bóg uspokaja Maryję i zapewnia ją o swojej pomocy. I tak też Bóg postępuje względem każdego z nas, jeżeli tylko powiemy TAK, to Bóg zsyła potrzebne łaski do realizacji jego dzieł, które czasami wcale nie są proste.

Panie Boże dziękuję Ci za Maryję i jej TAK. Proszę, naucz mnie rozpoznawać dobro, które chcesz, abym podjęła.

podpowiadają Monika i Leszek Adamczykowie