2016

1.08.2016 - religijne sensacje

Poniedziałek XVIII tygodnia zwykłego

Ewangelia na dzisiaj (Mt 14, 22-36):

Gdy Jezus usłyszał o śmierci Jana Chrzciciela, oddalił się stamtąd łodzią na pustkowie, osobno. Lecz tłumy zwiedziały się o tym i z miast poszły za Nim pieszo. Gdy wysiadł, ujrzał wielki tłum. Zlitował się nad nimi i uzdrowił ich chorych. A gdy nastał wieczór, przystąpili do Niego uczniowie i rzekli: «Miejsce to jest pustkowiem i pora już późna. Każ więc rozejść się tłumom: niech idą do wsi i zakupią sobie żywności». Lecz Jezus im odpowiedział: «Nie potrzebują odchodzić; wy dajcie im jeść!» Odpowiedzieli Mu: «Nie mamy tu nic prócz pięciu chlebów i dwóch ryb». On rzekł: «Przynieście Mi je tutaj». Kazał tłumom usiąść na trawie, następnie wziąwszy pięć chlebów i dwie ryby, spojrzał w niebo, odmówił błogosławieństwo i połamawszy chleby, dał je uczniom, uczniowie zaś tłumom. Jedli wszyscy do syta, a z tego, co pozostało, zebrano dwanaście pełnych koszy ułomków. Tych zaś, którzy jedli, było około pięciu tysięcy mężczyzn, nie licząc kobiet i dzieci.

Minutka ze Słowem:

religijne sensacje?

Doświadczenie ostatnich lat pokazuje, że bardzo wielu katolików bierze udział we Mszach świętych z modlitwą o uzdrowienie. Coraz więcej księży, a także osób świeckich, posługuje modlitwą wstawienniczą i modlitwą o uzdrowienie. Plakaty zapraszające na spotkania i seminaria poświęcone uzdrowieniu, znajdują wielki posłuch.

Jeden z moich dobrych znajomych powiedział mi kiedyś: Gieniu, bądź czujny, bo ludzie przychodzą dla sensacji. Szukają jedynie jakichś spektakularnych zachowań i oczekują, że Bóg objawi swoją moc w nadprzyrodzony sposób! Na Msze uzdrowieniowe jadą kilkadziesiąt, albo nawet kilkaset kilometrów, a lekceważą Chrystusa, który jest obecny w ich własnych parafialnych kościołach. Dało mi to trochę do myślenia. W wyobraźni zobaczyłem ludzi, którzy przychodzą, przyjeżdżają na Msze w których również biorę udział. Widzę ich tęsknotę za doświadczeniem cudu, za zdrowiem. A co mam myśleć widząc ich gorliwą modlitwą? Co mam myśleć widząc długie kolejki przed konfesjonałami? Co mam myśleć o klęczących przed Panem Jezusem i wpatrujących się w Świętą Hostię? Co mam myśleć widząc tłumy przyjmujące Komunię Świętą? Co mam myśleć o tych, którzy codziennie czytają Ewangelię? Co mam myśleć o tych, którzy wracając do swoich domów proszą o przebaczenie swoich bliskich? Co mam myśleć o tych, którzy zaczynają na nowo układać swoje życie? Czy to tylko poszukiwania religijnych sensacji?

Wiem, że może tak się zdarzyć, że ktoś przychodzi jedynie dla sensacji. No cóż? Kiedy Jezus chodził po ziemi jak człowiek, wielu się Nim fascynowało, wielu Go podziwiało, wielu za Nim chodziło, co było im dobrze! A On nie przeganiał ich, nie wypominał im niczego. Zapraszał ich, aby siadali przy Nim, a uczniom swoim mówił: wy dajcie im jeść.

Panie Jezu, daj mi prawdziwą i szczerą tęsknotę za Tobą!

podpowiada ks. Gienek Ploch

primi sui motori con e-max